następny wyjazd z

Otule & Atme Yoga

17-19 kwietnia 2026

Weekend Jogowy w Dębogórze

OTULE & ATME YOGA zapraszają


17–19 kwietnia 2026

Dziewczyński, spokojny, drugi wyjazd.
Po niezwykłym październikowym spotkaniu w Wipsowie wracamy z kolejną odsłoną — tym razem w zupełnie nowej przestrzeni, bliżej Poznania: Dwór Dębogóra, miejsce zatopione w naturze, wśród lasów, jezior i cichej, kojącej przestrzeni Puszczy Noteckiej.

To wyjazd dla kobiet, które potrzebują oddechu.
Dla tych, które chcą spowolnić, otulić się spokojem i wrócić do siebie.
Dla tych, które czują, że wiosna to dobry moment, by zacząć od nowa.

Dlaczego warto jechać?

Wszystko, co pokochałyście w Wipsowie — naturę, kameralność, czułość, swobodę, jogę bez spiny, rozmowy przy stole, testowanie ubrań i obecność inspirujących kobiet — przenosimy teraz do Dębogóry.
Ale klimat jest nowy: bardziej leśny, bardziej elegancki, jeszcze bardziej wyciszający.

Atmosfera pozostaje ta sama: bez presji, bez oczekiwań, z pełną akceptacją dla historii, które przywozisz.

W towarzystwie bywa raźniej i czasem przychodzą do głowy nowe pomysły - takie spoza tylko swojej głowy. 

@aleksandra.ciernioch to artystka, malarka, której obrazy mogą pomóc poczuć coś ważnego. Ewa tworzy @otule_joga - oddychające i wygodne ubrania do ćwiczeń. 

Coś razem wymyślamy! 

Na pewno chcemy Was zaprosić na spotkanie i pop-up store w pracowni @aleksandra.ciernioch na Jeżycach w Poznaniu, w kwietniu. Będziemy dawać znać o szczegółach!
.
.
.
#pracowniamalarska #joga #sztuka (1/4)
1/4

W towarzystwie bywa raźniej i czasem przychodzą do głowy nowe pomysły - takie spoza tylko swojej głowy. @aleksandra.ciernioch to artystka, malarka, której obrazy mogą pomóc poczuć coś ważnego. Ewa tworzy @otule_joga - oddychające i wygodne ubrania do ćwiczeń. Coś razem wymyślamy! Na pewno chcemy Was zaprosić na spotkanie i pop-up store w pracowni @aleksandra.ciernioch na Jeżycach w Poznaniu, w kwietniu. Będziemy dawać znać o szczegółach! . . . #pracowniamalarska #joga #sztuka (1/4)

Znasz to uczucie, gdy wracasz z treningu i pierwszą rzeczą, o której marzysz, jest zrzucenie legginsów i topu? To moment, w którym ciało mówi: „dość ucisku”.

Mam wrażenie, że większość ubrań sportowych projektuje się na ciało, które stoi nieruchomo. Razem z Alą @contour_wear_ae - projektantką i konstruktorką Otule, postawiłyśmy na rozwiązania, które współpracują z anatomią.

Oto nasze liczby:

24 mm w legginsach Otule – to guma, która nie przecina Cię wpół.

W pasie stosujemy gumę o szerokości 24 mm. Dlaczego?

- To szerokość wystarczająca, by legginsy Otule nie zjeżdżały podczas ruchu.
- Nie tworzy sztywnej płaszczyzny, która przy każdym skłonie łamie się w połowie i wbija w brzuch.

7 mm w topie Otule – wsparcie zamiast gorsetu

Pod biustem, w ramiączkach i dekolcie – stosujemy tylko 7 mm. To wystarczy, żeby dać stabilność, kolejne cm szerokości niczego nie poprawiają, a szeroka guma ogranicza oddech i łamie się w ruchu.
Dzięki trikowi ze zróżnicowanym naprężeniom gumki w dekoltach i tymi pod pachami - ramiączka nie zsuwają się z ramion.

Co z dołem topu? Tu gumy nie ma wcale. To nasza najważniejsza decyzja projektowa. Brak gumy na dolnej krawędzi topu sprawia, że:

- Pas materiału miękko pracuje z Twoim ciałem.
- Zamiast utykać w najwęższym miejscu pod biustem, materiał swobodnie przesuwa się po żebrach przy każdym mostku.
-Nic nie blokuje przepony. Top towarzyszy oddechowi, zamiast stawiać mu opór.

Gumka przyszyta jest w zaplanowanej odległości od krawędzi, żeby materiał całkowicie ją zakrył, pozostała płaska i niewyczuwalna w ruchu. Umiejscowienie, szerokość i naprężenie szwu zostało ustalone w drodze testowania tak, że ostatecznie utrzymało w ryzach biust 75J.

Delikatne gumy wszyte w produkty Otule to gumy wyprodukowane w Europie - czeskiej firmy Pega, więc możesz być spokojna także o bezpieczeństwo materiałowe.

W secie Otule pójdziesz na jogę, a potem bez mrugnięcia okiem posiedzisz w nim przed komputerem, narzucisz koszulę i wyjdziesz na kawę. Przez cały dzień nie poczujesz, że masz go na sobie, bo obwody legginsów i topu szanują Twój komfort.

Wolisz ubranie, które Cię dyscyplinuje, czy takie, które o Tobie zapomina? (1/4)
1/4

Znasz to uczucie, gdy wracasz z treningu i pierwszą rzeczą, o której marzysz, jest zrzucenie legginsów i topu? To moment, w którym ciało mówi: „dość ucisku”. Mam wrażenie, że większość ubrań sportowych projektuje się na ciało, które stoi nieruchomo. Razem z Alą @contour_wear_ae - projektantką i konstruktorką Otule, postawiłyśmy na rozwiązania, które współpracują z anatomią. Oto nasze liczby: 24 mm w legginsach Otule – to guma, która nie przecina Cię wpół. W pasie stosujemy gumę o szerokości 24 mm. Dlaczego? - To szerokość wystarczająca, by legginsy Otule nie zjeżdżały podczas ruchu. - Nie tworzy sztywnej płaszczyzny, która przy każdym skłonie łamie się w połowie i wbija w brzuch. 7 mm w topie Otule – wsparcie zamiast gorsetu Pod biustem, w ramiączkach i dekolcie – stosujemy tylko 7 mm. To wystarczy, żeby dać stabilność, kolejne cm szerokości niczego nie poprawiają, a szeroka guma ogranicza oddech i łamie się w ruchu. Dzięki trikowi ze zróżnicowanym naprężeniom gumki w dekoltach i tymi pod pachami - ramiączka nie zsuwają się z ramion. Co z dołem topu? Tu gumy nie ma wcale. To nasza najważniejsza decyzja projektowa. Brak gumy na dolnej krawędzi topu sprawia, że: - Pas materiału miękko pracuje z Twoim ciałem. - Zamiast utykać w najwęższym miejscu pod biustem, materiał swobodnie przesuwa się po żebrach przy każdym mostku. -Nic nie blokuje przepony. Top towarzyszy oddechowi, zamiast stawiać mu opór. Gumka przyszyta jest w zaplanowanej odległości od krawędzi, żeby materiał całkowicie ją zakrył, pozostała płaska i niewyczuwalna w ruchu. Umiejscowienie, szerokość i naprężenie szwu zostało ustalone w drodze testowania tak, że ostatecznie utrzymało w ryzach biust 75J. Delikatne gumy wszyte w produkty Otule to gumy wyprodukowane w Europie - czeskiej firmy Pega, więc możesz być spokojna także o bezpieczeństwo materiałowe. W secie Otule pójdziesz na jogę, a potem bez mrugnięcia okiem posiedzisz w nim przed komputerem, narzucisz koszulę i wyjdziesz na kawę. Przez cały dzień nie poczujesz, że masz go na sobie, bo obwody legginsów i topu szanują Twój komfort. Wolisz ubranie, które Cię dyscyplinuje, czy takie, które o Tobie zapomina? (1/4)

Twoje ciało to nie projekt do naprawy. To Twój wehikuł do odczuwania.

Czytałam właśnie nowy numer „Wysokich Obcasów Extra”. Dużo tu o kulturze wstydu, której centralnym punktem jest nasz miękki brzuch. Chodzi oczywiście o przekonanie, że brzuch powinien być płaski i do tego powinniśmy dążyć, ale i o nasze “miękkie podbrzusza”, czyli to wszystko, co podatne na zranienie. 

Myślę sobie jak bardzo to jest w nas zakorzenione. Zawstydzanie przechodziło z pokolenia na pokolenie. Ktoś powiedział mi kiedyś, że “wystający brzuch jest ujmą dla kobiety”, a ja w to przez chwilę uwierzyłam. Dzisiaj myśle, że ujmą jest przeżyć życie, jakby rzeczywiście tak było.

Ile razy poprawiałaś się na macie, bo bałaś się, że Twoje ciało zostanie zauważone? Ile razy ćwicząc, patrzyłaś oceniająco na kogoś innego? Ani razu? Skoro Ty nie oceniasz innych, dlaczego zakładasz, że cały świat ocenia Ciebie? Być może nikt tego nie robi, a nawet jeśli, to tylko Ty masz moc odebrać sobie wolność z tego powodu.

Dzisiaj smuci mnie, kiedy zdaję sobie sprawę jak dużo energii poszło w piach z tego powodu. Ile dobrego nastroju odeszło gdzieś.

Teraz mówię sobie: Stara, jest dobrze. W takim kształcie, w swojej istocie, plus-minus dwa kilogramy, dożyjesz swoich dni. Tę ogromną energię, którą inwestujesz w naprawdę niestabilne mikro “ulepszenia” ciała można zainwestować w swoje pasje, relacje i w końcu - odczuwanie spokoju.

Nikogo tak naprawdę nie obchodzi kształt Twojego brzucha. Same sobie to robimy, kradnąc sobie czas na bezwstydne celebrowanie życia. Świat się nie rozpada, gdy odpuszczasz walkę o ideał. Wręcz przeciwnie, on się integruje. Mówi: „Popatrz, jaki jestem fajny, chcesz sobie tu pobyć?”.

W Otule nie znajdziesz pancernego elastanu, który ma Cię „naprawić” czy „trzymać w ryzach”. Znajdziesz konstrukcję, która szanuje Twój miękki brzuch i pozwala mu oddychać. Bo radość z bycia tu i teraz nie ma żadnego związku z tym, jak wyglądasz w skłonie.

Odpuść na chwilę i zobacz, jak fajnie jest po prostu być.

A Ty celebrujesz trasę czy ciągle poprawiasz wehikuł? Pamiętajmy, że w gruncie rzeczy wszystkie mamy bardzo podobnie. :))) (1/3)
1/3

Twoje ciało to nie projekt do naprawy. To Twój wehikuł do odczuwania. Czytałam właśnie nowy numer „Wysokich Obcasów Extra”. Dużo tu o kulturze wstydu, której centralnym punktem jest nasz miękki brzuch. Chodzi oczywiście o przekonanie, że brzuch powinien być płaski i do tego powinniśmy dążyć, ale i o nasze “miękkie podbrzusza”, czyli to wszystko, co podatne na zranienie. Myślę sobie jak bardzo to jest w nas zakorzenione. Zawstydzanie przechodziło z pokolenia na pokolenie. Ktoś powiedział mi kiedyś, że “wystający brzuch jest ujmą dla kobiety”, a ja w to przez chwilę uwierzyłam. Dzisiaj myśle, że ujmą jest przeżyć życie, jakby rzeczywiście tak było. Ile razy poprawiałaś się na macie, bo bałaś się, że Twoje ciało zostanie zauważone? Ile razy ćwicząc, patrzyłaś oceniająco na kogoś innego? Ani razu? Skoro Ty nie oceniasz innych, dlaczego zakładasz, że cały świat ocenia Ciebie? Być może nikt tego nie robi, a nawet jeśli, to tylko Ty masz moc odebrać sobie wolność z tego powodu. Dzisiaj smuci mnie, kiedy zdaję sobie sprawę jak dużo energii poszło w piach z tego powodu. Ile dobrego nastroju odeszło gdzieś. Teraz mówię sobie: Stara, jest dobrze. W takim kształcie, w swojej istocie, plus-minus dwa kilogramy, dożyjesz swoich dni. Tę ogromną energię, którą inwestujesz w naprawdę niestabilne mikro “ulepszenia” ciała można zainwestować w swoje pasje, relacje i w końcu - odczuwanie spokoju. Nikogo tak naprawdę nie obchodzi kształt Twojego brzucha. Same sobie to robimy, kradnąc sobie czas na bezwstydne celebrowanie życia. Świat się nie rozpada, gdy odpuszczasz walkę o ideał. Wręcz przeciwnie, on się integruje. Mówi: „Popatrz, jaki jestem fajny, chcesz sobie tu pobyć?”. W Otule nie znajdziesz pancernego elastanu, który ma Cię „naprawić” czy „trzymać w ryzach”. Znajdziesz konstrukcję, która szanuje Twój miękki brzuch i pozwala mu oddychać. Bo radość z bycia tu i teraz nie ma żadnego związku z tym, jak wyglądasz w skłonie. Odpuść na chwilę i zobacz, jak fajnie jest po prostu być. A Ty celebrujesz trasę czy ciągle poprawiasz wehikuł? Pamiętajmy, że w gruncie rzeczy wszystkie mamy bardzo podobnie. :))) (1/3)

Twój brzuch to nie plac budowy. Nie potrzebuje zbrojenia.
Daliśmy sobie wmówić, że legginsy do jogi muszą nas „trzymać”. W efekcie kupujemy pancerze z 30-procentowym dodatkiem elastanu (!%?) i szerokimi, sztywnymi gumami, które mają nam obiecać “płaski brzuch”.

Cena tej obietnicy jest wysoka. Nadmierna kompresja rozleniwia Twoje mięśnie głębokie. Gdy zewnętrzny „stelaż” wykonuje pracę za Ciebie, Twoje ciało przestaje angażować naturalną stabilizację. Sztywna guma w pasie lub pod biustem działa jak tama. Blokuje dolne żebra i uniemożliwia pełny oddech przeponowy. Kiedy Twoje ciało chce wziąć głęboki wdech, napotyka na opór. Zamiast spokoju, fundujesz swojemu układowi nerwowemu sygnał alarmowy.
A potem przychodzi skłon. Guma będzie się zawijać, zginać i wbijać w brzuch. To słynne poprawianie ubrań co trzy asany. To nie Twoje ciało ma „zły kształt”. To guma nie podąża za ruchem kręgosłupa, bo zawsze będzie szukać najkrótszej drogi skurczu i zroluje się w najgłębszym zgięciu Twojego tułowia.

W Otule zrezygnowałam z szerokich, technicznych gum. Wybieram wysoki stan, który zostaje w talii dzięki konstrukcji, a nie dzięki uciskowi. Stosujemy cieniutkie gumki, organiczne kształty i pasy, które miękko otulają żebra, pozwalając im się rozszerzać.

Joga to oddech. Nie pozwól, by kawałek gumy decydował o tym, jak głęboki będzie Twój dzisiejszy wdech.

Wolisz pancerz czy przestrzeń? Daj znać w komentarzu.

Ta kolekcja to ubrania, które wiedzą, kiedy odpuścić. Sprawdź na Otule.pl. (1/4)
1/4

Twój brzuch to nie plac budowy. Nie potrzebuje zbrojenia. Daliśmy sobie wmówić, że legginsy do jogi muszą nas „trzymać”. W efekcie kupujemy pancerze z 30-procentowym dodatkiem elastanu (!%?) i szerokimi, sztywnymi gumami, które mają nam obiecać “płaski brzuch”. Cena tej obietnicy jest wysoka. Nadmierna kompresja rozleniwia Twoje mięśnie głębokie. Gdy zewnętrzny „stelaż” wykonuje pracę za Ciebie, Twoje ciało przestaje angażować naturalną stabilizację. Sztywna guma w pasie lub pod biustem działa jak tama. Blokuje dolne żebra i uniemożliwia pełny oddech przeponowy. Kiedy Twoje ciało chce wziąć głęboki wdech, napotyka na opór. Zamiast spokoju, fundujesz swojemu układowi nerwowemu sygnał alarmowy. A potem przychodzi skłon. Guma będzie się zawijać, zginać i wbijać w brzuch. To słynne poprawianie ubrań co trzy asany. To nie Twoje ciało ma „zły kształt”. To guma nie podąża za ruchem kręgosłupa, bo zawsze będzie szukać najkrótszej drogi skurczu i zroluje się w najgłębszym zgięciu Twojego tułowia. W Otule zrezygnowałam z szerokich, technicznych gum. Wybieram wysoki stan, który zostaje w talii dzięki konstrukcji, a nie dzięki uciskowi. Stosujemy cieniutkie gumki, organiczne kształty i pasy, które miękko otulają żebra, pozwalając im się rozszerzać. Joga to oddech. Nie pozwól, by kawałek gumy decydował o tym, jak głęboki będzie Twój dzisiejszy wdech. Wolisz pancerz czy przestrzeń? Daj znać w komentarzu. Ta kolekcja to ubrania, które wiedzą, kiedy odpuścić. Sprawdź na Otule.pl. (1/4)

Słyszałam, że w bawełnie jest nieprofesjonalnie, a w poliestrze się nie zgrzejesz. To genialny marketing, ale kurcze jednak kulawa biologia.

Daliśmy sobie wmówić, że ubranie sportowe powinno być „inteligentne”, podczas gdy najmądrzejsza jest nasza skóra. To ona wie, kiedy się schłodzić. Poliester, czyli technicznie rzecz biorąc plastik, udaje, że jej pomaga, odprowadzając wilgoć na zewnątrz. W rzeczywistości tworzy szczelny kompres. Nie grzejesz się? Wręcz przeciwnie – Twój organizm pracuje dwa razy ciężej, żeby utrzymać temperaturę pod warstwą ropy naftowej.

Tak, bawełna chłonie wilgoć. Jeśli praktykujesz intensywnie, może pojawić się ciemniejsza plama. I bardzo dobrze. To znak, że tkanina współpracuje z Twoim ciałem, przejmuje pot i pozwala skórze naprawdę odetchnąć, zamiast kisić ją w plastikowym woreczku pod nazwą „tkanina techniczna”.

Wybieram mokrą plamę na naturalnym materiale zamiast suchego plastiku, który pachnie chemią i starym potem po dziesięciu minutach ruchu. Wybieram zdrowie moich porów i komfort termiczny, który nie wynika z technologii NASA, ale z tego, co wyrosło na polu. Serio.

Otule nie jest „odzieżą techniczną”. Jest ubraniem dla kobiet, które przestały wierzyć w magiczne właściwości plastiku i wolą czuć pod palcami uczciwą dzianinę pętelkową.

W tej kolekcji nie obiecuję cudów. Obiecuję ulgę i to, że Twoje ciało w końcu przestanie cierpieć pod ubraniem.

Wszystkie modele czekają na Otule.pl. (1/3)
1/3

Słyszałam, że w bawełnie jest nieprofesjonalnie, a w poliestrze się nie zgrzejesz. To genialny marketing, ale kurcze jednak kulawa biologia. Daliśmy sobie wmówić, że ubranie sportowe powinno być „inteligentne”, podczas gdy najmądrzejsza jest nasza skóra. To ona wie, kiedy się schłodzić. Poliester, czyli technicznie rzecz biorąc plastik, udaje, że jej pomaga, odprowadzając wilgoć na zewnątrz. W rzeczywistości tworzy szczelny kompres. Nie grzejesz się? Wręcz przeciwnie – Twój organizm pracuje dwa razy ciężej, żeby utrzymać temperaturę pod warstwą ropy naftowej. Tak, bawełna chłonie wilgoć. Jeśli praktykujesz intensywnie, może pojawić się ciemniejsza plama. I bardzo dobrze. To znak, że tkanina współpracuje z Twoim ciałem, przejmuje pot i pozwala skórze naprawdę odetchnąć, zamiast kisić ją w plastikowym woreczku pod nazwą „tkanina techniczna”. Wybieram mokrą plamę na naturalnym materiale zamiast suchego plastiku, który pachnie chemią i starym potem po dziesięciu minutach ruchu. Wybieram zdrowie moich porów i komfort termiczny, który nie wynika z technologii NASA, ale z tego, co wyrosło na polu. Serio. Otule nie jest „odzieżą techniczną”. Jest ubraniem dla kobiet, które przestały wierzyć w magiczne właściwości plastiku i wolą czuć pod palcami uczciwą dzianinę pętelkową. W tej kolekcji nie obiecuję cudów. Obiecuję ulgę i to, że Twoje ciało w końcu przestanie cierpieć pod ubraniem. Wszystkie modele czekają na Otule.pl. (1/3)

Gdzie teraz jesteś – w gąszczu powiadomień czy w miejscu, które pozwala Ci usłyszeć własne myśli? Czy czujesz, że Twój system nerwowy potrzebuje resetu? Czy masz ochotę zamienić choć na chwilę ciasne przestrzenie i zgiełk na zapach lasu i święty spokój?

Z Ewą @atmeyoga_ewaolszewska mamy podobnie. Często mijamy się w pośpiechu, rzucając tylko krótkie „cześć, pa”, ciągle pochłonięte zadaniami do wykonania. Brakuje nam czasu na prawdziwe dokończenie zdań, na wspólną kawę bez patrzenia na zegarek, na swobodną wymianę myśli.

Dlatego jedziemy do Dębogóry. Uciekamy tam przed informacyjnym hałasem, żeby naładować baterie w najbardziej naturalny sposób. Wybrałyśmy termin, który ukoi poświąteczną spinkę i przygotuje nas na majówkowy maraton w gronie najbliższych.

To nie będzie „obóz przetrwania” ani jogowy performance. Razem z Ewą cenimy najbardziej to, co niewymuszone. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której możesz być po prostu sobą – w porozciąganym T-shircie, bez makijażu, z kubkiem herbaty w dłoni. To czas na budowanie relacji, na które w mieście nie ma miejsca, i na reset, którego nie da się zrobić w pięć minut między obowiązkami.

Zostało nam jeszcze 10 z 19 miejsc. Ta kameralna grupa to gwarancja, że każda z nas znajdzie swoją chwilę ciszy i nie będziemy czuły się przytłoczone zbyt dużą ilością nowych twarzy, a atmosfera będzie bliska i swobodna.
Jeśli czujesz, że potrzebujesz tego oddechu tak samo jak my – zapraszamy. Spotkajmy się tam, gdzie joga spotyka się z naturą, a my w końcu będziemy miały czas, by porozmawiać o czymś więcej niż tylko „co słychać”.

Szczegóły i zapisy znajdziesz na Otule.pl w zakładce Relaksy.

Zróbmy sobie ten prezent. Razem.

Ściskamy ciepło
Ewka&Ewka :) (2/8)
1/3

Gdzie teraz jesteś – w gąszczu powiadomień czy w miejscu, które pozwala Ci usłyszeć własne myśli? Czy czujesz, że Twój system nerwowy potrzebuje resetu? Czy masz ochotę zamienić choć na chwilę ciasne przestrzenie i zgiełk na zapach lasu i święty spokój? Z Ewą @atmeyoga_ewaolszewska mamy podobnie. Często mijamy się w pośpiechu, rzucając tylko krótkie „cześć, pa”, ciągle pochłonięte zadaniami do wykonania. Brakuje nam czasu na prawdziwe dokończenie zdań, na wspólną kawę bez patrzenia na zegarek, na swobodną wymianę myśli. Dlatego jedziemy do Dębogóry. Uciekamy tam przed informacyjnym hałasem, żeby naładować baterie w najbardziej naturalny sposób. Wybrałyśmy termin, który ukoi poświąteczną spinkę i przygotuje nas na majówkowy maraton w gronie najbliższych. To nie będzie „obóz przetrwania” ani jogowy performance. Razem z Ewą cenimy najbardziej to, co niewymuszone. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której możesz być po prostu sobą – w porozciąganym T-shircie, bez makijażu, z kubkiem herbaty w dłoni. To czas na budowanie relacji, na które w mieście nie ma miejsca, i na reset, którego nie da się zrobić w pięć minut między obowiązkami. Zostało nam jeszcze 10 z 19 miejsc. Ta kameralna grupa to gwarancja, że każda z nas znajdzie swoją chwilę ciszy i nie będziemy czuły się przytłoczone zbyt dużą ilością nowych twarzy, a atmosfera będzie bliska i swobodna. Jeśli czujesz, że potrzebujesz tego oddechu tak samo jak my – zapraszamy. Spotkajmy się tam, gdzie joga spotyka się z naturą, a my w końcu będziemy miały czas, by porozmawiać o czymś więcej niż tylko „co słychać”. Szczegóły i zapisy znajdziesz na Otule.pl w zakładce Relaksy. Zróbmy sobie ten prezent. Razem. Ściskamy ciepło Ewka&Ewka :) (2/8)

Czy czujesz różnicę w zapachu, gdy rozwieszasz mokre ubrania sportowe, a te z bawełny? Czy zdarzyło Ci się, że Twój ulubiony set do jogi zaczyna pachnieć „starością” zaraz po tym, jak tylko Twoje ciało złapie temperaturę? Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego plastik tak kurczowo trzyma się woni, której wolałybyśmy nie czuć?

Pamiętam swoje zajęcia w pełnym, syntetycznym rynsztunku. Wyglądałam profesjonalnie - tak wtedy uważałam, ale przyjemność przebywania z samą sobą była wątpliwa.

Problem z poliestrem polega na tym, że on nie jest głodny Twojego potu. On go tylko więzi. Syntetyczne włókna są z natury oleofilne – kochają tłuszcze. Kiedy się pocisz, poliester przyciąga lipidy z Twojego potu jak magnes, tworząc na powierzchni materiału idealną pożywkę dla bakterii. To one, a nie sam pot, odpowiadają za ten ostry, drażniący zapach.

Możesz prać te rzeczy w wysokich temperaturach, używać płynów dla sportowców, ale struktura plastiku jest bezlitosna: zapach zostaje w środku, bo bakterie mają tam swój bezpieczny azyl. Dotyczy to tak samo czarnych topów, jak i tych beżowych i neonowych.

Kontrast ze szczerą bawełną jest niemal brutalny. Na bawełnie GOTS, którą wybrałam do Otule, pot widać. Pojawiają się ciemniejsze plamy pod pachami czy na plecach. I wiesz co? To jest okej.

Bawełniana pętelka (nasz French Terry) ma tę cudowną zdolność, że absorbuje wilgoć i pozwala jej odparować, zamiast ją kisić. Naturalne włókna nie tworzą barier nie do przebicia. Dzięki temu, nawet jeśli po intensywnej praktyce Twoja koszulka jest mokra, ona nie razi zapachem. Czujesz pot, który jest częścią Twojej pracy na macie, a nie chemiczny odór rozkładających się bakterii uwięzionych w ropie naftowej.

Wybierając materiał do Otule, szukałam ulgi. Nasza bawełna GOTS to wybór higieniczny. To zgoda na fizjologię.
Wolę widzieć ślad Twojego wysiłku na tkaninie, niż czuć, że Twój „oddychający” plastikowy mundurek właśnie złapał wilgoć.

Więcej o tym, jak nasze materiały traktują Twoją skórę, przeczytasz na blogu Otule.pl.
Nie musisz niczego udowadniać – możesz po prostu oddychać. Nawet gdy jest intensywnie. (1/5)
1/5

Czy czujesz różnicę w zapachu, gdy rozwieszasz mokre ubrania sportowe, a te z bawełny? Czy zdarzyło Ci się, że Twój ulubiony set do jogi zaczyna pachnieć „starością” zaraz po tym, jak tylko Twoje ciało złapie temperaturę? Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego plastik tak kurczowo trzyma się woni, której wolałybyśmy nie czuć? Pamiętam swoje zajęcia w pełnym, syntetycznym rynsztunku. Wyglądałam profesjonalnie - tak wtedy uważałam, ale przyjemność przebywania z samą sobą była wątpliwa. Problem z poliestrem polega na tym, że on nie jest głodny Twojego potu. On go tylko więzi. Syntetyczne włókna są z natury oleofilne – kochają tłuszcze. Kiedy się pocisz, poliester przyciąga lipidy z Twojego potu jak magnes, tworząc na powierzchni materiału idealną pożywkę dla bakterii. To one, a nie sam pot, odpowiadają za ten ostry, drażniący zapach. Możesz prać te rzeczy w wysokich temperaturach, używać płynów dla sportowców, ale struktura plastiku jest bezlitosna: zapach zostaje w środku, bo bakterie mają tam swój bezpieczny azyl. Dotyczy to tak samo czarnych topów, jak i tych beżowych i neonowych. Kontrast ze szczerą bawełną jest niemal brutalny. Na bawełnie GOTS, którą wybrałam do Otule, pot widać. Pojawiają się ciemniejsze plamy pod pachami czy na plecach. I wiesz co? To jest okej. Bawełniana pętelka (nasz French Terry) ma tę cudowną zdolność, że absorbuje wilgoć i pozwala jej odparować, zamiast ją kisić. Naturalne włókna nie tworzą barier nie do przebicia. Dzięki temu, nawet jeśli po intensywnej praktyce Twoja koszulka jest mokra, ona nie razi zapachem. Czujesz pot, który jest częścią Twojej pracy na macie, a nie chemiczny odór rozkładających się bakterii uwięzionych w ropie naftowej. Wybierając materiał do Otule, szukałam ulgi. Nasza bawełna GOTS to wybór higieniczny. To zgoda na fizjologię. Wolę widzieć ślad Twojego wysiłku na tkaninie, niż czuć, że Twój „oddychający” plastikowy mundurek właśnie złapał wilgoć. Więcej o tym, jak nasze materiały traktują Twoją skórę, przeczytasz na blogu Otule.pl. Nie musisz niczego udowadniać – możesz po prostu oddychać. Nawet gdy jest intensywnie. (1/5)

Jesteś tu i teraz?
Wybierasz się na matę odzyskać kontakt z ciałem?

Czym otulasz swoje ciało podczas praktyki?

Często idziemy na jogę, żeby zdjąć z siebie napięcie całego dnia, a wchodzimy na matę w czymś, co przypomina plastikowy pancerz. Wybieramy syntetyczne sety, bo dobrze wyglądają na zdjęciach, ale nasze ciało rzadko podziela ten entuzjazm.

Kiedy skóra się rozgrzewa, zaczyna chłonąć to, co ma najbliżej. A poliester, umówmy się, to po prostu ropa naftowa w ładnym kolorze.

Nie chcę Cię straszyć badaniami o nanoplastiku w krwiobiegu, choć są dość jednoznaczne. Chcę Cię raczej zapytać o to, czy naprawdę czujesz swobodę, gdy Twoja skóra nie ma jak oddychać.

Wierzę, że tam, gdzie szukamy bliskości ze sobą, warto postawić na naturę. Bawełna GOTS nie tylko nie dostarcza Twojemu organizmowi nieproszonych gości w postaci chemii, ale przede wszystkim pozwala Ci zapomnieć o tym, co masz na sobie.

Napisałam o tym nieco więcej na blogu. Bez paniki, za to z konkretami o tym, jak mikroplastik przenika przez skórę i dlaczego te 95% organicznej bawełny w składzie robi tak wielką różnicę.

Tekst czeka na blogu na Otule.pl
– link znajdziesz w bio. (1/5)
1/5

Jesteś tu i teraz? Wybierasz się na matę odzyskać kontakt z ciałem? Czym otulasz swoje ciało podczas praktyki? Często idziemy na jogę, żeby zdjąć z siebie napięcie całego dnia, a wchodzimy na matę w czymś, co przypomina plastikowy pancerz. Wybieramy syntetyczne sety, bo dobrze wyglądają na zdjęciach, ale nasze ciało rzadko podziela ten entuzjazm. Kiedy skóra się rozgrzewa, zaczyna chłonąć to, co ma najbliżej. A poliester, umówmy się, to po prostu ropa naftowa w ładnym kolorze. Nie chcę Cię straszyć badaniami o nanoplastiku w krwiobiegu, choć są dość jednoznaczne. Chcę Cię raczej zapytać o to, czy naprawdę czujesz swobodę, gdy Twoja skóra nie ma jak oddychać. Wierzę, że tam, gdzie szukamy bliskości ze sobą, warto postawić na naturę. Bawełna GOTS nie tylko nie dostarcza Twojemu organizmowi nieproszonych gości w postaci chemii, ale przede wszystkim pozwala Ci zapomnieć o tym, co masz na sobie. Napisałam o tym nieco więcej na blogu. Bez paniki, za to z konkretami o tym, jak mikroplastik przenika przez skórę i dlaczego te 95% organicznej bawełny w składzie robi tak wielką różnicę. Tekst czeka na blogu na Otule.pl – link znajdziesz w bio. (1/5)

Poznaj komfort, który otula. 🌸 Czyli to co znalazłam w tym pięknym wrzosowym komplecie otrzymanym od polskiej marki @otule_joga.

Ledwo przymierzyłam ten strój i już mogę powiedzieć, że w najbliższym czasie będzie moim ulubionym 😍 Top leży idealnie, a spodnie cudownie hipnotyzują z każdym ruchem. 

Komplet został uszyty z wysokiej jakości bawełny organicznej z certyfikatem GOTS (95%) z domieszką 5% elastanu, a więc jest niezwykle przyjemny w dotyku i przyjazny dla skóry.

Top klasyczny z lekkim marszczeniem i nisko wyciętym tyłem, nie uciska żeber, ani nie spłaszcza biustu. 

Za to spodnie, tzw. kuloty o ultra szerokich nogawkach prezentują się zjawiskowo, pięknie się układają i dają pełną swobodę ruchu.

Ten komplecik to polskie rzemiosło w najlepszym wydaniu. Ja jestem oczarowana i mocno kibicuję dalszemu rozwojowi marki Otule 🫶

🎁 𝗣𝗥𝗘𝗭𝗘𝗡𝗧 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗕𝗜𝗘 
A jeśli Tobie też się marzy takie „otulenie”, z moim kodem: „kobiecewydarzenia15” otrzymasz 15% zniżki na całe zamówienie w sklepie Otule! Link znajdziesz na profilu @otule_joga

⏰ 𝗨𝗪𝗔𝗚𝗔: Kod jest ważny tylko do niedzieli, więc warto zerknąć na ich stronę już teraz.

💬 Daj znać w komentarzu, jak Ci się podoba ten wrzosowy odcień? 💜

#współpracareklamowa #polskamarka #ubraniadojogi (1/4)
1/3

Poznaj komfort, który otula. 🌸 Czyli to co znalazłam w tym pięknym wrzosowym komplecie otrzymanym od polskiej marki @otule_joga. Ledwo przymierzyłam ten strój i już mogę powiedzieć, że w najbliższym czasie będzie moim ulubionym 😍 Top leży idealnie, a spodnie cudownie hipnotyzują z każdym ruchem. Komplet został uszyty z wysokiej jakości bawełny organicznej z certyfikatem GOTS (95%) z domieszką 5% elastanu, a więc jest niezwykle przyjemny w dotyku i przyjazny dla skóry. Top klasyczny z lekkim marszczeniem i nisko wyciętym tyłem, nie uciska żeber, ani nie spłaszcza biustu. Za to spodnie, tzw. kuloty o ultra szerokich nogawkach prezentują się zjawiskowo, pięknie się układają i dają pełną swobodę ruchu. Ten komplecik to polskie rzemiosło w najlepszym wydaniu. Ja jestem oczarowana i mocno kibicuję dalszemu rozwojowi marki Otule 🫶 🎁 𝗣𝗥𝗘𝗭𝗘𝗡𝗧 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗕𝗜𝗘 A jeśli Tobie też się marzy takie „otulenie”, z moim kodem: „kobiecewydarzenia15” otrzymasz 15% zniżki na całe zamówienie w sklepie Otule! Link znajdziesz na profilu @otule_joga ⏰ 𝗨𝗪𝗔𝗚𝗔: Kod jest ważny tylko do niedzieli, więc warto zerknąć na ich stronę już teraz. 💬 Daj znać w komentarzu, jak Ci się podoba ten wrzosowy odcień? 💜 #współpracareklamowa #polskamarka #ubraniadojogi (1/4)

Kiedy projektowałyśmy kuloty, nie myślałam o jodze.
Myślałam o dniach, które nie mają planu.

O poranku, który zaczyna się wolno.
O ciele, które chce mieć przestrzeń.
O spodniach, w których można usiąść po turecku, wyjść na spacer, rozciągnąć się na macie i wrócić do kuchni po herbatę — bez przebierania się pięć razy.

Te kuloty są luźne, ale nie „bezkształtne”.
Miękkie, ale nie workowate.
Trzymają się tam, gdzie trzeba — a resztę zostawiają w spokoju.

Uszyte z bawełny French Terry z certyfikatem GOTS.
Oddychają szeroko.
Płynął  w ruchu.
Nie pytają, co dziś robisz — po prostu są.

To są spodnie na dni, w których nie chcesz niczego udowadniać.
Ani ciałem.
Ani tempem.

Ewentualnie stylem ;)

Zakładasz je i masz przestrzeń.
A czasem to naprawdę wszystko, czego potrzeba.

Ewa (1/10)
1/10

Kiedy projektowałyśmy kuloty, nie myślałam o jodze. Myślałam o dniach, które nie mają planu. O poranku, który zaczyna się wolno. O ciele, które chce mieć przestrzeń. O spodniach, w których można usiąść po turecku, wyjść na spacer, rozciągnąć się na macie i wrócić do kuchni po herbatę — bez przebierania się pięć razy. Te kuloty są luźne, ale nie „bezkształtne”. Miękkie, ale nie workowate. Trzymają się tam, gdzie trzeba — a resztę zostawiają w spokoju. Uszyte z bawełny French Terry z certyfikatem GOTS. Oddychają szeroko. Płynął w ruchu. Nie pytają, co dziś robisz — po prostu są. To są spodnie na dni, w których nie chcesz niczego udowadniać. Ani ciałem. Ani tempem. Ewentualnie stylem ;) Zakładasz je i masz przestrzeń. A czasem to naprawdę wszystko, czego potrzeba. Ewa (1/10)

Razem z @atmeyoga_ewaolszewska zapraszamy Cię na wyjazd, który będzie zdecydowanie bardziej o regeneracji i relacji niż o planie dnia.

Będzie czuła praktyka (na matę i poza nią), oddech, dużo natury, dobre jedzenie i przestrzeń na to, co w Tobie — bez poprawiania się.

To czas „dla siebie”, ale nie w samotności: w kameralnej grupie kobiet, które też chcą złapać miękkość i wrócić do ciała.

Bez performansu. Bez presji.

Jeśli czujesz, że Twoje „systemy” są już na rezerwie — Dębogóra jest po to, żeby Cię podładować.
Początek roku to też idealny czas na zaplanowanie takich przystanków regeneracyjnych.

Wyjazd w kwietniu wypada po świętach wielkanocnych i przed wszystkimi majomajówkowymi tripami rodzinnymi.
To będzie świetny moment.
Zarezerwuj już dzisiaj i wpisz w kalendarz.

💌 Sprawdź na stronie otule.pl lub napisz w DM hasło DĘBOGÓRA, a podeślę szczegóły / link do zapisów.
(Miejsca są ograniczone — chcemy kameralnie - max 19 dziewczyn) (1/10)
1/10

Razem z @atmeyoga_ewaolszewska zapraszamy Cię na wyjazd, który będzie zdecydowanie bardziej o regeneracji i relacji niż o planie dnia. Będzie czuła praktyka (na matę i poza nią), oddech, dużo natury, dobre jedzenie i przestrzeń na to, co w Tobie — bez poprawiania się. To czas „dla siebie”, ale nie w samotności: w kameralnej grupie kobiet, które też chcą złapać miękkość i wrócić do ciała. Bez performansu. Bez presji. Jeśli czujesz, że Twoje „systemy” są już na rezerwie — Dębogóra jest po to, żeby Cię podładować. Początek roku to też idealny czas na zaplanowanie takich przystanków regeneracyjnych. Wyjazd w kwietniu wypada po świętach wielkanocnych i przed wszystkimi majomajówkowymi tripami rodzinnymi. To będzie świetny moment. Zarezerwuj już dzisiaj i wpisz w kalendarz. 💌 Sprawdź na stronie otule.pl lub napisz w DM hasło DĘBOGÓRA, a podeślę szczegóły / link do zapisów. (Miejsca są ograniczone — chcemy kameralnie - max 19 dziewczyn) (1/10)

To już.
Drzwi są otwarte.
Jeśli masz ochotę - chodź.

Ewa (1/2)
1/2

To już. Drzwi są otwarte. Jeśli masz ochotę - chodź. Ewa (1/2)

Zacznijmy od faktów.
Te legginsy nie mają szwu przez środek w kroku.

I nie dlatego, że „tak jest modnie”.
Tylko dlatego, że szew w tym miejscu zwyczajnie nie jest konieczny.
Przeprowadziłyśmy miękkie, obłe linie znad pośladków poprzez wierzch uda do wnętrza.
Uzyskałyśmy gładki przód, wydajny i stabilny wykrój, który nie generuje nadmiernego odpadu materiału.

Dzięki płaskim szwom typu autolap są one praktycznie niewyczuwalne na skórze.

W kroku jest niewidoczny z przodu klin — w kształcie łezki — który daje ciału przestrzeń w ruchu.
Przy siadaniu.
Przy skrętach.
Przy praktyce, która nie zawsze jest wygodna.

Pas jest wysoki i ułożony w literę V.
Osiada w talii.
Nie wpija się.
Nie roluje się.
Po prostu pracuje z ciałem, a potem wraca.

Uszyliśmy je z bawełny French Terry z certyfikatem GOTS,
bo ciało nie potrzebuje syntetycznego pancerza, żeby się poruszać.
Potrzebuje materiału, który oddycha i pracuje razem z nim.

Ta bawełniana dzianina zawiera 5% elastanu - tyle ile trzeba, żeby legginsy były wygodne i dały się wciągnąć, ale nigdy nie będą one wyglądały tak jak 20% spandeksowa zbroja.

To są legginsy, które możesz założyć na jogę.
Ale też takie, w których możesz wyjść do lasu, usiąść na trawie, stanąć na głowie albo po prostu poleżeć.

Nie mają Cię „poprawiać”.
Mają nie przeszkadzać.

I to było całe założenie. (1/8)
1/8

Zacznijmy od faktów. Te legginsy nie mają szwu przez środek w kroku. I nie dlatego, że „tak jest modnie”. Tylko dlatego, że szew w tym miejscu zwyczajnie nie jest konieczny. Przeprowadziłyśmy miękkie, obłe linie znad pośladków poprzez wierzch uda do wnętrza. Uzyskałyśmy gładki przód, wydajny i stabilny wykrój, który nie generuje nadmiernego odpadu materiału. Dzięki płaskim szwom typu autolap są one praktycznie niewyczuwalne na skórze. W kroku jest niewidoczny z przodu klin — w kształcie łezki — który daje ciału przestrzeń w ruchu. Przy siadaniu. Przy skrętach. Przy praktyce, która nie zawsze jest wygodna. Pas jest wysoki i ułożony w literę V. Osiada w talii. Nie wpija się. Nie roluje się. Po prostu pracuje z ciałem, a potem wraca. Uszyliśmy je z bawełny French Terry z certyfikatem GOTS, bo ciało nie potrzebuje syntetycznego pancerza, żeby się poruszać. Potrzebuje materiału, który oddycha i pracuje razem z nim. Ta bawełniana dzianina zawiera 5% elastanu - tyle ile trzeba, żeby legginsy były wygodne i dały się wciągnąć, ale nigdy nie będą one wyglądały tak jak 20% spandeksowa zbroja. To są legginsy, które możesz założyć na jogę. Ale też takie, w których możesz wyjść do lasu, usiąść na trawie, stanąć na głowie albo po prostu poleżeć. Nie mają Cię „poprawiać”. Mają nie przeszkadzać. I to było całe założenie. (1/8)

Nie noszę stanika.
Noszę ten top.

I to wystarczy.
Powstał z bardzo prostej potrzeby:
żeby ciało miało wsparcie, a nie kontrolę.
Żeby nic nie wypadało, nie uciskało, nie przesuwało się w trakcie dnia ani praktyki.
Żeby nie trzeba było o nim w ogóle myśleć.

Jest nobrafriendly.
Ale nie dlatego, że „trzyma jak zbroja”.
Tylko dlatego, że jest dobrze zaprojektowany.
Delikatne marszczenia nie spłaszczają biustu.
Szeroka taśma nie uciska żeber.
Dekolt jest zabudowany tak, że możesz się poruszać — bez poprawiania.

Uszyliśmy go z bawełny z certyfikatem GOTS,
bo chciałam czuć siebie, nie plastik.
Oddychać.
Być w ruchu i w delikatności  jednocześnie.

Ten top przeszedł ze mną setkę prań.
I nadal robi dokładnie to samo:
jest wygodny, miękki, gładki i bezdramowy.

To top do jogi.
Ale też do życia.
Blisko Ciebie.
Blisko ciała.

Dostępny w 3 kolorach i 6 rozmiarach, jeszcze w tym roku na otule.pl (1/10)
1/10

Nie noszę stanika. Noszę ten top. I to wystarczy. Powstał z bardzo prostej potrzeby: żeby ciało miało wsparcie, a nie kontrolę. Żeby nic nie wypadało, nie uciskało, nie przesuwało się w trakcie dnia ani praktyki. Żeby nie trzeba było o nim w ogóle myśleć. Jest nobrafriendly. Ale nie dlatego, że „trzyma jak zbroja”. Tylko dlatego, że jest dobrze zaprojektowany. Delikatne marszczenia nie spłaszczają biustu. Szeroka taśma nie uciska żeber. Dekolt jest zabudowany tak, że możesz się poruszać — bez poprawiania. Uszyliśmy go z bawełny z certyfikatem GOTS, bo chciałam czuć siebie, nie plastik. Oddychać. Być w ruchu i w delikatności jednocześnie. Ten top przeszedł ze mną setkę prań. I nadal robi dokładnie to samo: jest wygodny, miękki, gładki i bezdramowy. To top do jogi. Ale też do życia. Blisko Ciebie. Blisko ciała. Dostępny w 3 kolorach i 6 rozmiarach, jeszcze w tym roku na otule.pl (1/10)

Ten projekt dojrzewał we mnie długo.
Dłużej, niż planowałam.
Dłużej, niż „powinien” w świecie, w którym mamy dwa lata promocyjnego ZUSu ;)

Były momenty ekscytacji — takie, kiedy po przymiarce wracałam do domu z motylami w brzuchu i kiedy widziałam jak dobre mogą też być efekty wizualne tego, co tak piękne w założeniach.

Były też momenty zwątpienia.
Takie, kiedy odkładałam telefon, bo nie miałam siły nic tłumaczyć.
Bo nie wiedziałam często czego dokładnie chcę.
Kiedy zmieniałam zdanie po raz trzeci i wracałam do tego, co było wcześniej.
Gdy widziałam, że coś jeszcze jest do poprawy, ale musimy już dobić do brzegu.

Teraz przed nowym początkiem przeżywam także swój smutek.
Bardzo wierzyłam w Naszewkę i dużo jej poświęciłam.
Cały czas uważam, że drugi obieg to najlepszy z możliwych wyborów.

Uczę się, że to wszystko  jest częścią procesu.
Że wiele decyzji wymaga odłożenia w danej chwili i powrotu, kiedy słowa i obrazy same się wyklarują.
Że nie wszystko wymaga naszej natychmiastowej reakcji.
Świat się nie zawali, bo nie spełnimy oczekiwań.

OTULE powstawało równolegle z moim własnym uczeniem się siebie.
Z oswajaniem trudności w “normalnym” funkcjonowaniu,
w tym dziwnym świecie, który nas tu spotkał.
Szukaniem poczucia własnej wartości.
Z odpuszczaniem presji.
Z szukaniem przestrzeni, w której mogę robić rzeczy po swojemu — miękko, uczciwie, bez udawania.
To oczywiście proces i zaledwie początek.

Czasem mam wrażenie, że to nie ja stworzyłam ten projekt,
przecieram oczy.

I dziś, patrząc na te produkty i naprawdę absolutnie wartościowe idee, którą niosą,
czuję przede wszystkim wdzięczność.
Za czas.
Za ludzi.
Za to, że pozwoliłam sobie nie wiedzieć wszystkiego od razu.
Za swoja odwagę i konsekwencję.

To tyle - aż tyle.
Ale jest prawdziwe.
I na ten moment — to wystarczy.

Dziękuję, że jesteś tu ze mną.
Bez Ciebie to nie ma sensu.
Uwierz.

📸 @moizstudio 
🫂 @agata_hogataa @anna.pietrzak.37819 (1/2)
1/2

Ten projekt dojrzewał we mnie długo. Dłużej, niż planowałam. Dłużej, niż „powinien” w świecie, w którym mamy dwa lata promocyjnego ZUSu ;) Były momenty ekscytacji — takie, kiedy po przymiarce wracałam do domu z motylami w brzuchu i kiedy widziałam jak dobre mogą też być efekty wizualne tego, co tak piękne w założeniach. Były też momenty zwątpienia. Takie, kiedy odkładałam telefon, bo nie miałam siły nic tłumaczyć. Bo nie wiedziałam często czego dokładnie chcę. Kiedy zmieniałam zdanie po raz trzeci i wracałam do tego, co było wcześniej. Gdy widziałam, że coś jeszcze jest do poprawy, ale musimy już dobić do brzegu. Teraz przed nowym początkiem przeżywam także swój smutek. Bardzo wierzyłam w Naszewkę i dużo jej poświęciłam. Cały czas uważam, że drugi obieg to najlepszy z możliwych wyborów. Uczę się, że to wszystko jest częścią procesu. Że wiele decyzji wymaga odłożenia w danej chwili i powrotu, kiedy słowa i obrazy same się wyklarują. Że nie wszystko wymaga naszej natychmiastowej reakcji. Świat się nie zawali, bo nie spełnimy oczekiwań. OTULE powstawało równolegle z moim własnym uczeniem się siebie. Z oswajaniem trudności w “normalnym” funkcjonowaniu, w tym dziwnym świecie, który nas tu spotkał. Szukaniem poczucia własnej wartości. Z odpuszczaniem presji. Z szukaniem przestrzeni, w której mogę robić rzeczy po swojemu — miękko, uczciwie, bez udawania. To oczywiście proces i zaledwie początek. Czasem mam wrażenie, że to nie ja stworzyłam ten projekt, przecieram oczy. I dziś, patrząc na te produkty i naprawdę absolutnie wartościowe idee, którą niosą, czuję przede wszystkim wdzięczność. Za czas. Za ludzi. Za to, że pozwoliłam sobie nie wiedzieć wszystkiego od razu. Za swoja odwagę i konsekwencję. To tyle - aż tyle. Ale jest prawdziwe. I na ten moment — to wystarczy. Dziękuję, że jesteś tu ze mną. Bez Ciebie to nie ma sensu. Uwierz. 📸 @moizstudio 🫂 @agata_hogataa @anna.pietrzak.37819 (1/2)

Joga bez spiny.

Joga nigdy nie była dla mnie o perfekcji.
Nie o równych liniach, nie o idealnym psie z głową w dół, nie o tym, jak wysoko uniesiesz nogę, żeby ktoś mógł to podziwiać.

Joga była dla mnie zawsze o… mnie.
O chwili, w której mogę paść na matę w porozciąganym T-shircie, z myślą „uff, dobrze, że udało się dotrzeć”.
O oddechu, który czasem odnajduję, a czasem gubię,
i ciele, które często bardziej szuka niż znajduje.
O tym, że tu nikt mnie nie ocenia — i ja też przestaję oceniać siebie.

Dlatego nigdy nie czułam się dobrze w plastikowych, obciskających setach.
Są drogie, śliskie, mają błyszczeć na zdjęciach… a ja chciałam tylko czuć własną skórę.
Czuć, że mogę oddychać.
Czuć, że moje ciało nie musi wyglądać „fit”, żeby mogło się poruszyć.

Zamiast poliestru — wybieram bawełnę.
Zamiast kompresji — wybieram swobodę.
Zamiast performansu — wybieram obecność.

I może właśnie dlatego drugi obieg zawsze był mi najbliższy.
To miejsce, gdzie znajdujesz rzeczy z historią, z luzem, z charakterem.
Rzeczy, które nie udają, że są „najlepsze na świecie”, tylko po prostu są.
Tak jak ja na macie.
Tak jak każda z nas.

Kiedy przychodzę na praktykę do Ewki @atmeyoga_ewaolszewska , wiem, że nie muszę niczego udowadniać.
U niej można ćwiczyć w T-shircie, w piżamie, w spokoju, w swoim rytmie.
Można zapomnieć o fałdkach na brzuchu i o tym, czy kolor legginsów jest modny.
Można zacząć w savasanie i zostać tam chwilę dłużej.
Można pójść za swoim oddechem, a nie za oczekiwaniami.

Bo joga jest… dość nudna.
To w kółko to samo: ukłon, wyprost, oddech, cisza.
I właśnie w tym tkwi jej magia.
Ona nie potrzebuje performansu.
Potrzebuje Ciebie — obecnej, zmęczonej, prawdziwej.

W tej przestrzeni jesteś bezpieczna.
Tu możesz odpuścić.
Tu możesz być sobą — całą, nieidealną, kochaną.

I to właśnie dla tej przestrzeni powstało OTULE.
Żeby ubrać Twoje ciało tak, jak ćwiczysz —
łagodnie, prawdziwie, lekko, bez spiny. (1/6)
1/6

Joga bez spiny. Joga nigdy nie była dla mnie o perfekcji. Nie o równych liniach, nie o idealnym psie z głową w dół, nie o tym, jak wysoko uniesiesz nogę, żeby ktoś mógł to podziwiać. Joga była dla mnie zawsze o… mnie. O chwili, w której mogę paść na matę w porozciąganym T-shircie, z myślą „uff, dobrze, że udało się dotrzeć”. O oddechu, który czasem odnajduję, a czasem gubię, i ciele, które często bardziej szuka niż znajduje. O tym, że tu nikt mnie nie ocenia — i ja też przestaję oceniać siebie. Dlatego nigdy nie czułam się dobrze w plastikowych, obciskających setach. Są drogie, śliskie, mają błyszczeć na zdjęciach… a ja chciałam tylko czuć własną skórę. Czuć, że mogę oddychać. Czuć, że moje ciało nie musi wyglądać „fit”, żeby mogło się poruszyć. Zamiast poliestru — wybieram bawełnę. Zamiast kompresji — wybieram swobodę. Zamiast performansu — wybieram obecność. I może właśnie dlatego drugi obieg zawsze był mi najbliższy. To miejsce, gdzie znajdujesz rzeczy z historią, z luzem, z charakterem. Rzeczy, które nie udają, że są „najlepsze na świecie”, tylko po prostu są. Tak jak ja na macie. Tak jak każda z nas. Kiedy przychodzę na praktykę do Ewki @atmeyoga_ewaolszewska , wiem, że nie muszę niczego udowadniać. U niej można ćwiczyć w T-shircie, w piżamie, w spokoju, w swoim rytmie. Można zapomnieć o fałdkach na brzuchu i o tym, czy kolor legginsów jest modny. Można zacząć w savasanie i zostać tam chwilę dłużej. Można pójść za swoim oddechem, a nie za oczekiwaniami. Bo joga jest… dość nudna. To w kółko to samo: ukłon, wyprost, oddech, cisza. I właśnie w tym tkwi jej magia. Ona nie potrzebuje performansu. Potrzebuje Ciebie — obecnej, zmęczonej, prawdziwej. W tej przestrzeni jesteś bezpieczna. Tu możesz odpuścić. Tu możesz być sobą — całą, nieidealną, kochaną. I to właśnie dla tej przestrzeni powstało OTULE. Żeby ubrać Twoje ciało tak, jak ćwiczysz — łagodnie, prawdziwie, lekko, bez spiny. (1/6)

Cześć!
Zniknęłam na ostatnie dwa miesiące, nie dlatego, że niewiele się działo – wręcz przeciwnie, działo się bardzo wiele!

Od czego zacząć?
Może od początku! :)

Miałam przygotowaną markę SATIS - i co? I wszystko!
Wyjechałam na cudowny wyjazd do Wpisowa, na warmińską polską wieś, z gronem niezwykłych, pełnych pasji i kobiet, gdzie miała się narodzić moja marka.
I tak się właśnie stało!

Powitajcie OTULE!
Ubrania do jogi (i nie tylko!)

OTULE nie powstało z perfekcji.
Powstało z pracy rąk, rozmów, prototypów, zmian decyzji, błędów i prób.
Z resztek tkanin, które ktoś inny nazwałby odpadem.
Z potrzeby, żeby ubrania były trwałe i wygodne.
Z licznych wątpliwości i naprawdę sporej odwagi pomimo nich.
Z niezgody na niezdrowy konsumpcjonizm i brak świadomości.
Z atmosfery naszego spotkania w Wipsowie, które przyniosło bliskość i ukojenie.

OTULE to część mnie, tak bliska i tak blisko.
Chcę by również była blisko Ciebie, blisko ciała.
Chcę byś w moich ubraniach czuła się wystarczająca.
Tylko tyle, albo aż tyle!
Wszystkie na to zasługujemy.

Postaram się być tu częściej.
Mieć więcej odwagi w dzieleniu się tym co w danej chwili robię, chociaż nie zawsze jest kolorowo.

To mój kolejny pierwszy krok.
I bardzo cichy.

Dziękuję, że jesteś tu ze mną.

📸 @cykatamatka 
🎨logo @walcza.art i @re.kreatywna (1/8)
1/8

Cześć! Zniknęłam na ostatnie dwa miesiące, nie dlatego, że niewiele się działo – wręcz przeciwnie, działo się bardzo wiele! Od czego zacząć? Może od początku! :) Miałam przygotowaną markę SATIS - i co? I wszystko! Wyjechałam na cudowny wyjazd do Wpisowa, na warmińską polską wieś, z gronem niezwykłych, pełnych pasji i kobiet, gdzie miała się narodzić moja marka. I tak się właśnie stało! Powitajcie OTULE! Ubrania do jogi (i nie tylko!) OTULE nie powstało z perfekcji. Powstało z pracy rąk, rozmów, prototypów, zmian decyzji, błędów i prób. Z resztek tkanin, które ktoś inny nazwałby odpadem. Z potrzeby, żeby ubrania były trwałe i wygodne. Z licznych wątpliwości i naprawdę sporej odwagi pomimo nich. Z niezgody na niezdrowy konsumpcjonizm i brak świadomości. Z atmosfery naszego spotkania w Wipsowie, które przyniosło bliskość i ukojenie. OTULE to część mnie, tak bliska i tak blisko. Chcę by również była blisko Ciebie, blisko ciała. Chcę byś w moich ubraniach czuła się wystarczająca. Tylko tyle, albo aż tyle! Wszystkie na to zasługujemy. Postaram się być tu częściej. Mieć więcej odwagi w dzieleniu się tym co w danej chwili robię, chociaż nie zawsze jest kolorowo. To mój kolejny pierwszy krok. I bardzo cichy. Dziękuję, że jesteś tu ze mną. 📸 @cykatamatka 🎨logo @walcza.art i @re.kreatywna (1/8)

Relacja z wyjazdu na Warmię do cudownego siedliska @learnrest_wipsowo44 by wspólnie świętować narodziny nowej marki Ewy @feel_satis .
Tymi zdjęciami chciałabym Wam dziewczyny podziękować za ten przepiękny weekend, pełen rozmów, wsparcia, wzajemnego słuchania , inspiracji, waszych historii.  Ewuś @naszewka jestem przeszczęśliwa, że mogę być częścią @feel_satis. Czuję wzruszenie… chciałabym tą energią karmić się przez całą jesień. Pozdrawiam Was ciepło . (1/20)
1/20

Relacja z wyjazdu na Warmię do cudownego siedliska @learnrest_wipsowo44 by wspólnie świętować narodziny nowej marki Ewy @feel_satis . Tymi zdjęciami chciałabym Wam dziewczyny podziękować za ten przepiękny weekend, pełen rozmów, wsparcia, wzajemnego słuchania , inspiracji, waszych historii. Ewuś @naszewka jestem przeszczęśliwa, że mogę być częścią @feel_satis. Czuję wzruszenie… chciałabym tą energią karmić się przez całą jesień. Pozdrawiam Was ciepło . (1/20)

Co na Ciebie czeka?

JOGA – przestrzeń na oddech, ruch i ukojenie

– 5 sesji jogi prowadzonej przez Ewę Olszewską | Atme Yoga
– praktyka poranna, regeneracyjna, praca z oddechem
– indywidualne podejście i troskliwe prowadzenie
– joga, która nie wymaga „idealnych asan” — tylko Twojej obecności

Spokojnie, łagodnie, w rytmie ciała, które jest wystarczające dokładnie takie, jakie jest.

OTULE – przestrzeń świadomej mody

OTULE wyrasta z drugiego obiegu, poczucia troski i uważności wobec siebie i planety.
Podczas wyjazdu:

– poznasz kulisy powstawania marki OTULE — autentyczne, bez lukru
– zobaczysz prototypy i elementy najnowszej kolekcji
– dowiesz się, jak wygląda tworzenie ubrań i o co chodzi z certyfikatem GOTS
– porozmawiasz o świadomym podejściu do mody i ciała
– poczujesz ubrania w praktyce — na macie, w ruchu, w odpoczynku

– otrzymasz upominki i 30% rabaty na podstawowe ciuchy Otule

– będziesz miała szansę wygrać rzeczy Otule

To czas fanek jakości, minimalizmu i naturalnych materiałów.
To przestrzeń na pytania, opinie i wspólne wspieranie procesu tworzenia marki.

Czuła kobieca wspólnota

Kameralna grupa, maksymalnie 20 uczestniczek, tak jak w Wipsowie.
Bliskość, ale bez presji.
Wspólne posiłki, spacery, cisza — wszystko, co pomaga wrócić do siebie.

dla siebie

Zatrzymaj się, zrób tym razem inaczej - zadbaj o siebie i swoje potrzeby. Bliscy Ci za to podziękują.

relacje

Chcesz tworzyć kojące wspomnienia i wartościowe relacje? Twórzmy świat w jakim chcemy funkcjonować.

energia

Łap booster, aby z dobrą energią wejść w okres wiosennnych i letnich rodzinnych wyjazdów!

ciało

Potrzebuje naszej czułości, miękkości i akceptacji. To proces - daj mu szansę - to jedna z nich.

ruch

Joga relaksuje ciało i umysł, pomaga wejść w kontakt ze sobą i odnaleźć przyjemność z ruchu.

natura

Uziemia, pozwala znaleźć spokój i sens w zabieganym świecie, wyzwala zachwyt i czystą radość bycia.

slow

W Otule wierzymy w slow fashion, a spowolnienie i umiar to sprawy kluczowe.

minimalizm

Jesteśmy pewni, że nie potrzebujemy więcej, a  mądrzej i z uważnością.

z duszą

Nie zapominamy także, żeby w tym wszystkim nie „odlecieć”, ale też żyć po swojemu i z radością.

Miejsce: Dwór Dębogóra

Dwór Dębogóra to butikowy kompleks zanurzony w krajobrazie Pojezierza Krajeńskiego.
Wiosną mieni się zielenią i ciszą, których nie da się podrobić.

Dlaczego to miejsce?
Bo tak jak Wipsowo, Dębogóra ma swoją historię, rytm i spokój. Jest blisko natury, ale komfortowa. Kameralna, elegancka, intymna. Miejsce, w którym można naprawdę odpocząć.

Przestrzenie do praktyki i relaksu:
– nastrojowa sala do jogi z widokiem
– tarasy i ogrody, strefa saun
– bliskość lasu i ścieżek spacerowych
– ciepłe, przytulne wnętrza, w których chce się zostać na dłużej


Organizatorki

Program weeekendu

piątek

- Przyjazd i zakwaterowanie

- Wieczorna praktyka jogi

- Kolacja i czas na integrację

sobota

- Poranna sesja jogi 

- Śniadanie

- Warsztat w ciągu dnia

- Obiad i czas na relaks

- balia - opcjonalnie

- Wieczorna joga

- spa (sauny)
- Kolacja i pogaduchy

niedziela

- Poranna joga

- Śniadanie

- Czas na relaks

- Leniwe pożegnanie i powrót do domu

Zarezerwój tak, jak Ci odpowiada

Dwór Debogóra to kameralny dworek z klimatycznymi przestrzeniami wspólnym.

Komfortowe urządzone pokoje 2 osobowe z pojedynczymi łóżkami. W każdym pokoju jest łazienka z prysznicem.

Jeżeli masz jakiekolwiek pytania napisz:

ewa@otule.pl

cena regularna

od 16.01.2026r.

1590 zł



17-19 kwietnia 2026

Dwór Dębogóra - Krovacja

wekend jogowy