otule

blisko ciała, blisko Ciebie

otule

blisko ciała, blisko Ciebie

Ubrania do bycia —

na matę i poza nią.

Joga bez performansu, zero presji.

Materiały i etyka -

jakość na lata

naturalne, certyfikowane - GOTS, transparentnie

    Zestaw od Otule jest super wygodny i bardzo mi się podoba. Te spodnie są po prostu genialne – czuję się w nich dużo fajniej niż w klasycznych legginsach.

    Przy mojej budowie (wąska talia i szersze biodra) muszę przyznać, że przejście przez pupę wymaga chwili uwagi przy zakładaniu, ale wypracowałam już na to swój system. Warto, bo efekt końcowy i komfort noszenia są tego absolutnie warte. To ubrania, które dają mi prawdziwą swobodę.

    Ania

    Ania

    Zestaw od Otule nosi mi się świetnie – do tego stopnia, że po wrzosowym komplecie od razu domówiłam kolejny w kolorze sosny i kuloty!

    Mam dość szerokie biodra i przy rozmiarze S musiałam się nieco nawyginać, 'żeby przejść przez pasek, ale jak już się przecisnęłam – leżały idealnie. Co najważniejsze: w ogóle nie uciskają, co przy moich biodrach jest rzadkością. Ostatecznie przy drugim zamówieniu zdecydowałam się na rozmiar M i to był strzał w dziesiątkę. Nadal nic nie pije, a zakładanie jest dużo prostsze. To ubrania, w których po prostu chce się być.

    Kasia

    Kasia

    Komplet (top + kuloty) robi naprawdę świetne wrażenie, jest wygodny, a przy tym wygląda wyjątkowo. Kuloty układają się naturalnie do figury, ładnie „pracują” przy ruchu i nie krępują, dzięki czemu czuje się w nich swobodnie przez cały dzień.

    Top na początku wymaga odrobiny gimnastyki przy zakładaniu, ale to dosłownie chwila, potem idealnie dopasowuje się do ciała i praktycznie przestaje go czuć. Całość tworzy bardzo spójny, komfortowy zestaw :)

    Sylwia

    Sylwia

    -10% na Twój zestaw TOP + DÓŁ

    Skompletuj swój set w jednym kolorze lub miksuj dowolnie kolekcje i rozmiary

    Przy finalizacji zamówienia wpisz kod rabatowy: TOP+DÓŁ

    Promocja jest przewidziana przy zakupie min. 2 produktów.

    [DĘBOGÓRA CZEKA – Ostatnie 24h na dołączenie do kręgu] 🌿🐮

Zostało nam kilka ostatnich wolnych mat na weekend jogowy 17-19 kwietnia.
Mamy już 10 wspaniałych kobiet na pokładzie, więc tworzy nam się kameralna, bezpieczna grupa. Dopełniamy krąg i chcemy, żebyś poczuła tę sielską, kojącą energię, którą widzisz na zdjęciach. Dębogóra to miejsce, gdzie czas płynie wolniej.

Skoro to ostatnie wezwanie, mamy dla Ciebie impuls: ostatnie miejsca udostępniamy w cenie 1390 zł (zamiast 1590 zł).

Dlaczego to jest wyjazd dla Ciebie? To nie będzie kolejny „obóz przetrwania”. Jedziemy
tam, żeby:
● W końcu wziąć pełny wdech (bez ucisku gumki w pasie, w bawełnie Otule).
●Praktykować jogę z Ewą Olszewską w atmosferze totalnej akceptacji.
●Pobyć w kontakcie z naturą (krowy w Dębogórze wiedzą o relaksie więcej niż my!)

Jutro o tej porze zamykamy listę i zaczynamy pakować bawełniane zestawy dla uczestniczek.

Cena Last Minute: 1390 zł (Ostatnia szansa)
Kiedy: 17-19 kwietnia
Gdzie: Dębogóra

Zostało kilka ostatnich mat.
Rezerwuj swoją tutaj: 👉
https://otule.pl/weekend-jogowy-debogora
(link znajdziesz w BIO @otule_joga)

Pytania? Pisz śmiało w DM, odpowiadam od ręki. (1/4)
    1/4

    [DĘBOGÓRA CZEKA – Ostatnie 24h na dołączenie do kręgu] 🌿🐮 Zostało nam kilka ostatnich wolnych mat na weekend jogowy 17-19 kwietnia. Mamy już 10 wspaniałych kobiet na pokładzie, więc tworzy nam się kameralna, bezpieczna grupa. Dopełniamy krąg i chcemy, żebyś poczuła tę sielską, kojącą energię, którą widzisz na zdjęciach. Dębogóra to miejsce, gdzie czas płynie wolniej. Skoro to ostatnie wezwanie, mamy dla Ciebie impuls: ostatnie miejsca udostępniamy w cenie 1390 zł (zamiast 1590 zł). Dlaczego to jest wyjazd dla Ciebie? To nie będzie kolejny „obóz przetrwania”. Jedziemy tam, żeby: ● W końcu wziąć pełny wdech (bez ucisku gumki w pasie, w bawełnie Otule). ●Praktykować jogę z Ewą Olszewską w atmosferze totalnej akceptacji. ●Pobyć w kontakcie z naturą (krowy w Dębogórze wiedzą o relaksie więcej niż my!) Jutro o tej porze zamykamy listę i zaczynamy pakować bawełniane zestawy dla uczestniczek. Cena Last Minute: 1390 zł (Ostatnia szansa) Kiedy: 17-19 kwietnia Gdzie: Dębogóra Zostało kilka ostatnich mat. Rezerwuj swoją tutaj: 👉 https://otule.pl/weekend-jogowy-debogora (link znajdziesz w BIO @otule_joga) Pytania? Pisz śmiało w DM, odpowiadam od ręki. (1/4)

    Czasem nie chodzi o to, żeby sięgnąć wyżej,
tylko żeby poczuć, jak to jest być tutaj. 🌿🤍

między ziemią a niebem,
między napięciem a odpuszczeniem,
między ciałem a komfortem.

lubię ten moment, kiedy ciało płynie,
kiedy ruch jest miękki, a ja nie muszę nic udowadniać 
po prostu jestem dla siebie i za siebie.

w praktyce coraz częściej wspiera mnie to, co proste:
komfort, materiał, jakość, 95% bawełny
w komforcie z moim ciałem wspiera mnie @otule_joga .

to część tej lekkości, którą zabieram ze sobą na matę. 🧘🏼‍♀️🪷

#współpraca - @otule_joga (1/8)
    1/8

    Czasem nie chodzi o to, żeby sięgnąć wyżej, tylko żeby poczuć, jak to jest być tutaj. 🌿🤍 między ziemią a niebem, między napięciem a odpuszczeniem, między ciałem a komfortem. lubię ten moment, kiedy ciało płynie, kiedy ruch jest miękki, a ja nie muszę nic udowadniać po prostu jestem dla siebie i za siebie. w praktyce coraz częściej wspiera mnie to, co proste: komfort, materiał, jakość, 95% bawełny w komforcie z moim ciałem wspiera mnie @otule_joga . to część tej lekkości, którą zabieram ze sobą na matę. 🧘🏼‍♀️🪷 #współpraca - @otule_joga (1/8)

    Tak wygląda swoboda, której szukamy w Dębogórze na terenie @krovacja .

To jest Ania :) Ania na co dzień organizuje i promuje dziesiątki eventów dla kobiet w ramach @kobiecewydarzenia - kobiecewydarzenia.pl, ale dla nas zrobiła coś wyjątkowego – przetestowała zestaw Otule w ruchu i w relaksie.

Z naszych doświadczeń organizowania podobnych wyjazdów wynika, że prawdziwy reset wymaga swobody, braku presji, miejsca na improwizację. Dlatego na weekend jogowy, którego trzonem jest sprawdzona ekipa patrzę z czułością i zaufaniem.

Spójrzcie na te zdjęcia Ani z sesji na Mazurach @rezerwat.lukta . Ania ma na sobie naszą certyfikowaną bawełnę GOTS. To ubrania, które projektujemy z myślą o jednym: o totalnym braku ucisku. Bez ściskających gum w pasie, bez plastiku, w pełnej harmonii z ciałem.

Dlaczego o tym piszemy? Bo dokładnie tę samą energię i tę samą swobodę zabieramy ze sobą na nasz weekend jogowy w Dębogórze @dwordebogora (17-19 kwietnia).

Razem z Ewą Olszewską (@atmeyoga_ewaolszewska ) tworzymy tam przestrzeń, w której możesz w końcu odpuścić. Zrzucamy poliestrowe i mentalne pancerze - skupiamy się na oddechu i byciu blisko natury.

Ania już sprawdziła tę jakość, teraz my zapraszamy
Cię, żebyś Ty także poczuła ją na własnej skórze.

Zostało nam ostatnie kilka wolnych mat.

📅 Kiedy: 17-19 kwietnia 📍 Gdzie: Dębogóra (woj. wielkopolskie) 🧘 Dla kogo: Dla każdej kobiety, która marzy o miękkim resecie.
Szczegółowy grafik (bardzo kojący!) i zapisy znajdziesz tutaj:
👉 link w BIO @otule_joga
(zakładka “relaksy” na otule.pl) (1/10)
    1/10

    Tak wygląda swoboda, której szukamy w Dębogórze na terenie @krovacja . To jest Ania :) Ania na co dzień organizuje i promuje dziesiątki eventów dla kobiet w ramach @kobiecewydarzenia - kobiecewydarzenia.pl, ale dla nas zrobiła coś wyjątkowego – przetestowała zestaw Otule w ruchu i w relaksie. Z naszych doświadczeń organizowania podobnych wyjazdów wynika, że prawdziwy reset wymaga swobody, braku presji, miejsca na improwizację. Dlatego na weekend jogowy, którego trzonem jest sprawdzona ekipa patrzę z czułością i zaufaniem. Spójrzcie na te zdjęcia Ani z sesji na Mazurach @rezerwat.lukta . Ania ma na sobie naszą certyfikowaną bawełnę GOTS. To ubrania, które projektujemy z myślą o jednym: o totalnym braku ucisku. Bez ściskających gum w pasie, bez plastiku, w pełnej harmonii z ciałem. Dlaczego o tym piszemy? Bo dokładnie tę samą energię i tę samą swobodę zabieramy ze sobą na nasz weekend jogowy w Dębogórze @dwordebogora (17-19 kwietnia). Razem z Ewą Olszewską (@atmeyoga_ewaolszewska ) tworzymy tam przestrzeń, w której możesz w końcu odpuścić. Zrzucamy poliestrowe i mentalne pancerze - skupiamy się na oddechu i byciu blisko natury. Ania już sprawdziła tę jakość, teraz my zapraszamy Cię, żebyś Ty także poczuła ją na własnej skórze. Zostało nam ostatnie kilka wolnych mat. 📅 Kiedy: 17-19 kwietnia 📍 Gdzie: Dębogóra (woj. wielkopolskie) 🧘 Dla kogo: Dla każdej kobiety, która marzy o miękkim resecie. Szczegółowy grafik (bardzo kojący!) i zapisy znajdziesz tutaj: 👉 link w BIO @otule_joga (zakładka “relaksy” na otule.pl) (1/10)

    Joga to nie event w kolorowym, plastikowym mundurku, a powrót do siebie, bez udowadniania czegokolwiek światu.

Razem Ewą z Atme Yoga mamy dość marketingu opartego na „musisz”. Lubimy stwarzać możliwości.
Nie musisz być bardziej elastyczna, nie musisz mieć idealnie wyrzeźbionego brzucha, by wejść na matę. Dlatego w kwietniu robimy weekend, który jest zaprzeczeniem jogowego festiwalu próżności.

Wybieramy Dwór Dębogóra, bo tam czas płynie inaczej, a grzywiaste krowy na horyzoncie
mają więcej dystansu do rzeczywistości niż większość z nas.

Będą warsztaty neuro-jogowe, regulacja układu nerwowego i masaż powięziowy – konkretna wiedza o tym, jak dać ciału odpocząć, bez zbędnej magii.

Będziemy tam my – dwie Ewki – i ubrania, które nie kłócą się z Twoim ciałem. Bawełna GOTS, brak szwów w kroku, konstrukcja, która pozwala Ci oddychać, zamiast wciągać brzuch. Otule to nie jest strój sportowy, to Twoja druga skóra, w której możesz zjeść wspólną kolację, a potem iść prosto do balii pod dębami.

Jeśli czujesz, że Twój układ nerwowy prosi o chwilę przerwy od „plastikowej” codzienności, szczegóły wyjazdu czekają na Otule.pl w zakładce relaksy. Link w BIO.

Jeżeli masz dodatkowe pytania śmiało kontaktuj się z nami w DM lub napisz na ewa@otule.pl

#dębogóra #krovacja #neurojoga #weekendjogowy #kobiecewydarzenia (1/10)
    1/8

    Joga to nie event w kolorowym, plastikowym mundurku, a powrót do siebie, bez udowadniania czegokolwiek światu. Razem Ewą z Atme Yoga mamy dość marketingu opartego na „musisz”. Lubimy stwarzać możliwości. Nie musisz być bardziej elastyczna, nie musisz mieć idealnie wyrzeźbionego brzucha, by wejść na matę. Dlatego w kwietniu robimy weekend, który jest zaprzeczeniem jogowego festiwalu próżności. Wybieramy Dwór Dębogóra, bo tam czas płynie inaczej, a grzywiaste krowy na horyzoncie mają więcej dystansu do rzeczywistości niż większość z nas. Będą warsztaty neuro-jogowe, regulacja układu nerwowego i masaż powięziowy – konkretna wiedza o tym, jak dać ciału odpocząć, bez zbędnej magii. Będziemy tam my – dwie Ewki – i ubrania, które nie kłócą się z Twoim ciałem. Bawełna GOTS, brak szwów w kroku, konstrukcja, która pozwala Ci oddychać, zamiast wciągać brzuch. Otule to nie jest strój sportowy, to Twoja druga skóra, w której możesz zjeść wspólną kolację, a potem iść prosto do balii pod dębami. Jeśli czujesz, że Twój układ nerwowy prosi o chwilę przerwy od „plastikowej” codzienności, szczegóły wyjazdu czekają na Otule.pl w zakładce relaksy. Link w BIO. Jeżeli masz dodatkowe pytania śmiało kontaktuj się z nami w DM lub napisz na ewa@otule.pl #dębogóra #krovacja #neurojoga #weekendjogowy #kobiecewydarzenia (1/10)

    Co robisz z ubraniami, których nie chcesz już nosić, bo gryzą Cię w sumienie (i w skórę)? Czy recykling plastiku to rozwiązanie, czy tylko kolejny plaster? Gdzie dbanie o zdrowie zaczyna wykluczać się z dbaniem o planetę?

Pod moim manifestem o „zdejmowaniu plastiku” zostawiono komentarz, że wyrzucanie ubrań z poliestru jest „mega słabe”.

Uściślijmy: nie chodzi o to, by demonstracyjnie targać legginsy i ładować je do kubła na zmieszane. Chodzi o to, że ćwiczenie w nich to po prostu zły pomysł. Nie mam monopolu na rację, ale branża modowa jest dziś chora i potrzebujemy pomysłów i działania na bardzo wielu frontach.

Przez lata prowadziłam second hand @naszewka. Przewaliłam tony poliestru – odrażających ciuchów z ropy naftowej. Widziałam, ile tego jest. Wtedy denerwowało mnie podejście, że tylko 100% naturalny skład jest akceptowalny. Było mi tych rzeczy szkoda, bo bywały projektowo genialne, mimo to wybierałam głównie naturę, bo w tym sama chciałam chodzić.

W końcu zrozumiałam, że spalam się, próbując udowodnić światu, że tylko drugi obieg się liczy. Przestałam ryć jak kret. Chcę patrzeć szerzej. Nigdy nie wygramy z napływem nowego, więc niech to nowe będzie dobre, wartościowe i edukujące.

Dlaczego ludzie, których stać na komfort, wciąż wybierają poliester?
Dlaczego marki premium proponują go na masową skalę jako „technologię”?

Poliester z ubrań odzyskujemy w zaledwie 1%. Reszta to góra plastiku na wieki. Upcykling czy PSZOK to ważne działania ratunkowe, ale umówmy się – to często tylko odsuwanie problemu w czasie. Plastry, które nie hamują produkcji kolejnych ton sztuczności.

Sama trzymam jeszcze w szafie stare plastikowe legginsy. Od kiedy mam Otule, moje ciało odmawia ich założenia. Czuję etyczny opór przed puszczaniem ich w obieg, bo wiem, że to dla skóry „potowy kompres”.

Mój manifest to prośba, byśmy przestały akceptować plastik jako „drugą skórę”. Wybieram bawełnę GOTS, bo moje zdrowie jest tak samo ważne jak ekologia.

Nie mam cudownego rozwiązania na to, co już mamy w szafach. Ale wiem, czego nie chcę tam więcej dokładać.

A Ty jak podchodzisz do swoich „plastikowych pamiątek”? (1/3)
    1/3

    Co robisz z ubraniami, których nie chcesz już nosić, bo gryzą Cię w sumienie (i w skórę)? Czy recykling plastiku to rozwiązanie, czy tylko kolejny plaster? Gdzie dbanie o zdrowie zaczyna wykluczać się z dbaniem o planetę? Pod moim manifestem o „zdejmowaniu plastiku” zostawiono komentarz, że wyrzucanie ubrań z poliestru jest „mega słabe”. Uściślijmy: nie chodzi o to, by demonstracyjnie targać legginsy i ładować je do kubła na zmieszane. Chodzi o to, że ćwiczenie w nich to po prostu zły pomysł. Nie mam monopolu na rację, ale branża modowa jest dziś chora i potrzebujemy pomysłów i działania na bardzo wielu frontach. Przez lata prowadziłam second hand @naszewka. Przewaliłam tony poliestru – odrażających ciuchów z ropy naftowej. Widziałam, ile tego jest. Wtedy denerwowało mnie podejście, że tylko 100% naturalny skład jest akceptowalny. Było mi tych rzeczy szkoda, bo bywały projektowo genialne, mimo to wybierałam głównie naturę, bo w tym sama chciałam chodzić. W końcu zrozumiałam, że spalam się, próbując udowodnić światu, że tylko drugi obieg się liczy. Przestałam ryć jak kret. Chcę patrzeć szerzej. Nigdy nie wygramy z napływem nowego, więc niech to nowe będzie dobre, wartościowe i edukujące. Dlaczego ludzie, których stać na komfort, wciąż wybierają poliester? Dlaczego marki premium proponują go na masową skalę jako „technologię”? Poliester z ubrań odzyskujemy w zaledwie 1%. Reszta to góra plastiku na wieki. Upcykling czy PSZOK to ważne działania ratunkowe, ale umówmy się – to często tylko odsuwanie problemu w czasie. Plastry, które nie hamują produkcji kolejnych ton sztuczności. Sama trzymam jeszcze w szafie stare plastikowe legginsy. Od kiedy mam Otule, moje ciało odmawia ich założenia. Czuję etyczny opór przed puszczaniem ich w obieg, bo wiem, że to dla skóry „potowy kompres”. Mój manifest to prośba, byśmy przestały akceptować plastik jako „drugą skórę”. Wybieram bawełnę GOTS, bo moje zdrowie jest tak samo ważne jak ekologia. Nie mam cudownego rozwiązania na to, co już mamy w szafach. Ale wiem, czego nie chcę tam więcej dokładać. A Ty jak podchodzisz do swoich „plastikowych pamiątek”? (1/3)

    Czy wiesz, jak to jest przestać myśleć o poprawianiu ramiączek co pięć minut?

Kiedy ostatnio Twój biust miał miejsce na oddech, zamiast być spłaszczonym przez poliester?

Czy wierzysz, że większy biust może czuć się bezpiecznie w jednej warstwie bawełny?

Alicja @contour_wear_ae spędziła godziny nad milimetrami, których nie zobaczysz, a które zmieniają wszystko.

Większość sportowych topów działa jak imadło – ma spłaszczyć i unieruchomić. My poszłyśmy w inną stronę. Top Otule ma marszczenie, które tworzy realne miejsce na piersi, zamiast ściskać je do klatki piersiowej.

Alicja zastosowała różne napięcia gumek: inne pod pachą, inne w dekolcie. Efekt? Ramiączka po prostu nie spadają. Nigdy. Pod samym biustem ukryłyśmy za to cienką, 7-milimetrową gumkę. Jest tam tylko po to, by stabilizować, a nie gnieść. Sam dół topu to pas miękkiego materiału, który nie utyka wciągnięty pod piersi, nie uciska i nie drapie. On po prostu otula Twoje żebra i swobodnie przesuwa się po nich w zależności od tego, czy robisz skłon, czy głęboki wdech.

Dekolt zaplanowałyśmy jako bezpieczną bazę. Niezależnie od tego, czy jesteś w psie z głową w dół, czy robisz mostek, Twój biust zostaje na miejscu. Nie ucieka górą, nie wyślizguje się bokiem. A wszystko to bez fiszbin, wkładek i usztywnień.

Sama mam rozmiar 75D i od trzech lat nie noszę konwencjonalnej bielizny. Ten top to 95% bawełny organicznej GOTS. Jest na tyle przewiewny i miękki, że zdarza mi się w nim spać, a jednocześnie na tyle konkretny, że świetnie wygląda pod rozpiętą koszulą w upalny dzień.

Był testowany też przez znacznie większe rozmiary biustów, które zawsze mają szczególne miejsce w sercu naszej projektantki @contour_wear_ae . Zdaje egzamin z rozmiarem 75G, a nawet 75J.

To nie jest „stanik sportowy”, który zdejmujesz z ulgą po treningu. To Twoja druga skóra, która wspiera, ale nie ogranicza.

Jeśli szukasz ulgi dla swojego biustu, zajrzyj na Otule.pl. Link znajdziesz w BIO. (1/10)
    1/10

    Czy wiesz, jak to jest przestać myśleć o poprawianiu ramiączek co pięć minut? Kiedy ostatnio Twój biust miał miejsce na oddech, zamiast być spłaszczonym przez poliester? Czy wierzysz, że większy biust może czuć się bezpiecznie w jednej warstwie bawełny? Alicja @contour_wear_ae spędziła godziny nad milimetrami, których nie zobaczysz, a które zmieniają wszystko. Większość sportowych topów działa jak imadło – ma spłaszczyć i unieruchomić. My poszłyśmy w inną stronę. Top Otule ma marszczenie, które tworzy realne miejsce na piersi, zamiast ściskać je do klatki piersiowej. Alicja zastosowała różne napięcia gumek: inne pod pachą, inne w dekolcie. Efekt? Ramiączka po prostu nie spadają. Nigdy. Pod samym biustem ukryłyśmy za to cienką, 7-milimetrową gumkę. Jest tam tylko po to, by stabilizować, a nie gnieść. Sam dół topu to pas miękkiego materiału, który nie utyka wciągnięty pod piersi, nie uciska i nie drapie. On po prostu otula Twoje żebra i swobodnie przesuwa się po nich w zależności od tego, czy robisz skłon, czy głęboki wdech. Dekolt zaplanowałyśmy jako bezpieczną bazę. Niezależnie od tego, czy jesteś w psie z głową w dół, czy robisz mostek, Twój biust zostaje na miejscu. Nie ucieka górą, nie wyślizguje się bokiem. A wszystko to bez fiszbin, wkładek i usztywnień. Sama mam rozmiar 75D i od trzech lat nie noszę konwencjonalnej bielizny. Ten top to 95% bawełny organicznej GOTS. Jest na tyle przewiewny i miękki, że zdarza mi się w nim spać, a jednocześnie na tyle konkretny, że świetnie wygląda pod rozpiętą koszulą w upalny dzień. Był testowany też przez znacznie większe rozmiary biustów, które zawsze mają szczególne miejsce w sercu naszej projektantki @contour_wear_ae . Zdaje egzamin z rozmiarem 75G, a nawet 75J. To nie jest „stanik sportowy”, który zdejmujesz z ulgą po treningu. To Twoja druga skóra, która wspiera, ale nie ogranicza. Jeśli szukasz ulgi dla swojego biustu, zajrzyj na Otule.pl. Link znajdziesz w BIO. (1/10)

    Czy potrafisz wyjść z domu bez sprawdzania, czy masz w kieszeni telefon?

Kiedy ostatnio Twoim jedynym planem był brak planu?

Ile czasu potrzebujesz w naturze, żeby przestać układać w głowie listę zadań na poniedziałek?

Mam za sobą tydzień na oparach, więc dzisiaj oficjalnie wybieram bycie offline. Post napisałam wczoraj, odpowiem w poniedziałek, ale śmiało sprawdźcie mnie ;)

Prowadzenie własnej firmy i ogarnianie codzienności z dwójką dzieci to czasem sport ekstremalny. Łapię się na tym, że nawet gdy siadam z herbatką na kanapie, moja głowa już projektuje kolejne posty albo sprawdza maile i analizuje wszystkie potknięcia. Dlatego w ten weekend testuję znikanie. Zostawiam telefon w szufladzie i idę sprawdzić, co słychać w lesie.

Bardzo ucieszyłam się, że pogoda w końcu pozwoliła mi wrócić do kimona po zimowej przerwie. To mój ulubiony towarzysz spacerów – mięsista bawełna, która po prostu otula, nie krępuje ruchów i pozwala skupić się na tym, co pod stopami, a nie na tym, co w powiadomieniach.

W pracowni cały czas szyjemy kolejne egzemplarze, dbając o każdy szew i detal, bo wierzymy, że takie powinno być dobre rzemiosło.

Jeśli też planujesz dzisiaj ucieczkę od ekranu, życzę Ci spokoju. A jeśli przy okazji szukasz czegoś, co dotrzyma Ci kroku w naturze, zapraszam na Otule.pl – nasze kimona i kuloty czekają na wspólne spacery. (1/3)
    1/3

    Czy potrafisz wyjść z domu bez sprawdzania, czy masz w kieszeni telefon? Kiedy ostatnio Twoim jedynym planem był brak planu? Ile czasu potrzebujesz w naturze, żeby przestać układać w głowie listę zadań na poniedziałek? Mam za sobą tydzień na oparach, więc dzisiaj oficjalnie wybieram bycie offline. Post napisałam wczoraj, odpowiem w poniedziałek, ale śmiało sprawdźcie mnie ;) Prowadzenie własnej firmy i ogarnianie codzienności z dwójką dzieci to czasem sport ekstremalny. Łapię się na tym, że nawet gdy siadam z herbatką na kanapie, moja głowa już projektuje kolejne posty albo sprawdza maile i analizuje wszystkie potknięcia. Dlatego w ten weekend testuję znikanie. Zostawiam telefon w szufladzie i idę sprawdzić, co słychać w lesie. Bardzo ucieszyłam się, że pogoda w końcu pozwoliła mi wrócić do kimona po zimowej przerwie. To mój ulubiony towarzysz spacerów – mięsista bawełna, która po prostu otula, nie krępuje ruchów i pozwala skupić się na tym, co pod stopami, a nie na tym, co w powiadomieniach. W pracowni cały czas szyjemy kolejne egzemplarze, dbając o każdy szew i detal, bo wierzymy, że takie powinno być dobre rzemiosło. Jeśli też planujesz dzisiaj ucieczkę od ekranu, życzę Ci spokoju. A jeśli przy okazji szukasz czegoś, co dotrzyma Ci kroku w naturze, zapraszam na Otule.pl – nasze kimona i kuloty czekają na wspólne spacery. (1/3)

    Jak czujesz się w miejscach, które nie udają idealnych?
Czy wierzysz, że chaos może być formą odpoczynku?
Czego szukasz w przedmiotach, którymi się otaczasz – tylko funkcji czy może też spokoju?

Moje próby zapanowania nad chaosem w pracy zazwyczaj kończą się fiaskiem, ale w studio Oli zrozumiałam, że twórczy nieład to po prostu energia, która jeszcze nie zastygła w konkretny kształt.

Wpadłam do pracowni Oli Ciernioch i mimo poznawania się i kreatywnego szumu wokół, poczułam się dziwnie spokojna. Choć ja operuję konstrukcją i tkaniną, a Ola formą i obrazem, obie szukamy tego samego: miękkości, idealnego dopasowania koloru, a czasem ożywczego kontrastu. Przede wszystkim jednak – autentycznego wyrazu.

Znalazłyśmy się kiedyś przypadkiem razem u Anity w „Coś na Rzeczy” @cos.na.rzeczy, a potem okazało się, że podobnie widzimy naszą obecność z social mediach, ale to tutaj, między pędzlami a próbkami moich dzianin, poczułam, że nasze światy mają wspólny mianownik. Na zdjęciach widzicie początek tej drogi. To moment, w którym uczciwość bawełny spotyka się z wrażliwością artystki. Bez marketingu, za to z dużym szacunkiem do rzemiosła.

W kwietniu otworzymy studio Oli na Jeżycach dla Was. Aura nadchodzącego jest inspirująca i bardzo obiecująca. Chcemy pokazać Wam rzeczy piękne, które nie kłócą się z potrzebą wygody i realnymi potrzebami.

Pracujemy nad czymś wspólnym, co pozwoli Wam zabrać ten spokój ze sobą do domu. To proces, który wymaga czasu i uważności, więc dawkujemy go powoli.
Zapraszam Cię do naszego świata. Odkrywam karty tej współpracy niczym karty do zwalniania biegu, którymi ostatnio się zachwycam. Piękne grafiki z pięknymi afirmacjami i refleksjami Sylwii Włodarskiej.

Zajrzyjcie do Oli, jeżeli doceniacie sztukę i nieoczywiste połączenia, które stają się nową wartością. Czym jest dla Ciebie wartość w dzisiejszym świecie?

Ze spokojnem
Ewa i Ola (1/10)
    1/10

    Jak czujesz się w miejscach, które nie udają idealnych? Czy wierzysz, że chaos może być formą odpoczynku? Czego szukasz w przedmiotach, którymi się otaczasz – tylko funkcji czy może też spokoju? Moje próby zapanowania nad chaosem w pracy zazwyczaj kończą się fiaskiem, ale w studio Oli zrozumiałam, że twórczy nieład to po prostu energia, która jeszcze nie zastygła w konkretny kształt. Wpadłam do pracowni Oli Ciernioch i mimo poznawania się i kreatywnego szumu wokół, poczułam się dziwnie spokojna. Choć ja operuję konstrukcją i tkaniną, a Ola formą i obrazem, obie szukamy tego samego: miękkości, idealnego dopasowania koloru, a czasem ożywczego kontrastu. Przede wszystkim jednak – autentycznego wyrazu. Znalazłyśmy się kiedyś przypadkiem razem u Anity w „Coś na Rzeczy” @cos.na.rzeczy, a potem okazało się, że podobnie widzimy naszą obecność z social mediach, ale to tutaj, między pędzlami a próbkami moich dzianin, poczułam, że nasze światy mają wspólny mianownik. Na zdjęciach widzicie początek tej drogi. To moment, w którym uczciwość bawełny spotyka się z wrażliwością artystki. Bez marketingu, za to z dużym szacunkiem do rzemiosła. W kwietniu otworzymy studio Oli na Jeżycach dla Was. Aura nadchodzącego jest inspirująca i bardzo obiecująca. Chcemy pokazać Wam rzeczy piękne, które nie kłócą się z potrzebą wygody i realnymi potrzebami. Pracujemy nad czymś wspólnym, co pozwoli Wam zabrać ten spokój ze sobą do domu. To proces, który wymaga czasu i uważności, więc dawkujemy go powoli. Zapraszam Cię do naszego świata. Odkrywam karty tej współpracy niczym karty do zwalniania biegu, którymi ostatnio się zachwycam. Piękne grafiki z pięknymi afirmacjami i refleksjami Sylwii Włodarskiej. Zajrzyjcie do Oli, jeżeli doceniacie sztukę i nieoczywiste połączenia, które stają się nową wartością. Czym jest dla Ciebie wartość w dzisiejszym świecie? Ze spokojnem Ewa i Ola (1/10)

    Czy wiesz, dlaczego Twoje ulubione legginsy po kilku miesiącach zaczynają żyć własnym życiem i tracić fason? Kiedy ostatnio czułaś, że szew w kroku decyduje za Ciebie, jak głęboki możesz zrobić skłon? Czy wierzysz, że „bezszwowość” to jedyna droga do wygody, czy po prostu nikt nie pokazał Ci alternatywy?

W świecie marketingu szew to wróg. W świecie konstrukcji ubrań – to kręgosłup.
Mogłabym usunąć z legginsów Otule wszystkie cięcia dla „czystości formy”. Wyglądałoby to świetnie na zdjęciu, ale po trzech praniach Twoje spodnie stałyby się bezkształtnym workiem. Szew w Otule nie jest ozdobą. Jest stabilizacją.

Zaprojektowałyśmy diagonalne podziały na nogawkach, bo Twoje ciało nie jest płaskie. Mięśnie pracują, kolano potrzebuje miejsca na zgięcie, a biodro na rotację. Te linie to mapa Twojego ruchu.

Używamy profesjonalnych szwów typu autolap – są tak płaskie i miękkie, że nigdy nie poczujesz ich na skórze.

Na największa uwagę zasługuje jednak to, czego... nie ma. W legginsach Otule nie znajdziesz szwu idącego przez środek krocza. Zamiast niego wszyłyśmy klin inspirowany kostiumami akrobatycznymi. To nie tylko kwestia estetyki i braku efektu camel toe. To przede wszystkim ulga. Nic się nie wrzyna, nic nie ogranicza zakresu ruchu, nawet w pełnym szpagacie.

Pas też ma swoje zadanie. Wszyłyśmy go tak, żeby współpracował z Twoim brzuchem. Tak, on będzie się marszczył podczas ruchu, bo Twoja skóra też to robi. Ale nie zsunie się ani o milimetr. Koniec z nerwowym podciąganiem legginsów po każdym „psie z głową w dół”.

Przy okazji – to cięcie nogawki pozwala nam mądrzej układać szablony na materiale. Tworzymy mniej odpadów, które zostają przy krojeniu, a z tego co zostaje wycinamy mniejsze elementy kimon. To nasza definicja odpowiedzialnego podejścia, wynikającego z logiki, a nie powierzchownych haseł.

Jeśli szukasz konstrukcji, która Cię rozumie, zapraszamy na Otule.pl.

Z troską 
Ewa i Alicja (1/10)
    1/10

    Czy wiesz, dlaczego Twoje ulubione legginsy po kilku miesiącach zaczynają żyć własnym życiem i tracić fason? Kiedy ostatnio czułaś, że szew w kroku decyduje za Ciebie, jak głęboki możesz zrobić skłon? Czy wierzysz, że „bezszwowość” to jedyna droga do wygody, czy po prostu nikt nie pokazał Ci alternatywy? W świecie marketingu szew to wróg. W świecie konstrukcji ubrań – to kręgosłup. Mogłabym usunąć z legginsów Otule wszystkie cięcia dla „czystości formy”. Wyglądałoby to świetnie na zdjęciu, ale po trzech praniach Twoje spodnie stałyby się bezkształtnym workiem. Szew w Otule nie jest ozdobą. Jest stabilizacją. Zaprojektowałyśmy diagonalne podziały na nogawkach, bo Twoje ciało nie jest płaskie. Mięśnie pracują, kolano potrzebuje miejsca na zgięcie, a biodro na rotację. Te linie to mapa Twojego ruchu. Używamy profesjonalnych szwów typu autolap – są tak płaskie i miękkie, że nigdy nie poczujesz ich na skórze. Na największa uwagę zasługuje jednak to, czego... nie ma. W legginsach Otule nie znajdziesz szwu idącego przez środek krocza. Zamiast niego wszyłyśmy klin inspirowany kostiumami akrobatycznymi. To nie tylko kwestia estetyki i braku efektu camel toe. To przede wszystkim ulga. Nic się nie wrzyna, nic nie ogranicza zakresu ruchu, nawet w pełnym szpagacie. Pas też ma swoje zadanie. Wszyłyśmy go tak, żeby współpracował z Twoim brzuchem. Tak, on będzie się marszczył podczas ruchu, bo Twoja skóra też to robi. Ale nie zsunie się ani o milimetr. Koniec z nerwowym podciąganiem legginsów po każdym „psie z głową w dół”. Przy okazji – to cięcie nogawki pozwala nam mądrzej układać szablony na materiale. Tworzymy mniej odpadów, które zostają przy krojeniu, a z tego co zostaje wycinamy mniejsze elementy kimon. To nasza definicja odpowiedzialnego podejścia, wynikającego z logiki, a nie powierzchownych haseł. Jeśli szukasz konstrukcji, która Cię rozumie, zapraszamy na Otule.pl. Z troską Ewa i Alicja (1/10)

    Wymyśliłam to kimono jako odtrutkę na powtarzalność i bylejakość poliestrowych barwnych narzutek i katan.

To nie jest produkt z taśmy, to autorski obraz złożony z faktur i kolorów. Połączyłam ceglany pomarańcz z energią limonkowej koszuli i skrawkami poprodukcyjnymi, które zamiast trafić do kosza, stworzyły unikalną kompozycję. Kiedy je zakładasz, najpierw czujesz konkretny ciężar porządnej bawełny GOTS, a zaraz potem komfort termiczny, który daje tylko wypełnienie z czystej wełny.

To ubranie ma strukturę, która trzyma formę, ale nie ogranicza ruchów. Dwustronny krój pozwala Ci wybierać: albo idziesz w stronę patchworkowego szaleństwa, albo uspokajasz sylwetkę minimalistycznym pikowanym fioletem. Obszerny krój i ocieplony szal to moja odpowiedź na potrzebę autentycznej przyjemności bycia otulonym. To dopełnienie mojego obrazu sierpniowego wieczoru na pomoście. To rzemiosło, które nie tylko chroni przed chłodem, ale realnie podnosi wibracje każdego poranka, nawet tego najbardziej szarego.

Mam tylko po jednej sztuce w każdym kolorze – egzemplarze z sesji zdjęciowej, dostępne od ręki. Każde kolejne kimono będę szyć na Twoje specjalne zamówienie, w rytmie domowej manufaktury. 

Znajdziesz je na Otule.pl. (2/8)
    1/7

    Wymyśliłam to kimono jako odtrutkę na powtarzalność i bylejakość poliestrowych barwnych narzutek i katan. To nie jest produkt z taśmy, to autorski obraz złożony z faktur i kolorów. Połączyłam ceglany pomarańcz z energią limonkowej koszuli i skrawkami poprodukcyjnymi, które zamiast trafić do kosza, stworzyły unikalną kompozycję. Kiedy je zakładasz, najpierw czujesz konkretny ciężar porządnej bawełny GOTS, a zaraz potem komfort termiczny, który daje tylko wypełnienie z czystej wełny. To ubranie ma strukturę, która trzyma formę, ale nie ogranicza ruchów. Dwustronny krój pozwala Ci wybierać: albo idziesz w stronę patchworkowego szaleństwa, albo uspokajasz sylwetkę minimalistycznym pikowanym fioletem. Obszerny krój i ocieplony szal to moja odpowiedź na potrzebę autentycznej przyjemności bycia otulonym. To dopełnienie mojego obrazu sierpniowego wieczoru na pomoście. To rzemiosło, które nie tylko chroni przed chłodem, ale realnie podnosi wibracje każdego poranka, nawet tego najbardziej szarego. Mam tylko po jednej sztuce w każdym kolorze – egzemplarze z sesji zdjęciowej, dostępne od ręki. Każde kolejne kimono będę szyć na Twoje specjalne zamówienie, w rytmie domowej manufaktury. Znajdziesz je na Otule.pl. (2/8)

    W towarzystwie bywa raźniej i czasem przychodzą do głowy nowe pomysły - takie spoza tylko swojej głowy. 

@aleksandra.ciernioch to artystka, malarka, której obrazy mogą pomóc poczuć coś ważnego. Ewa tworzy @otule_joga - oddychające i wygodne ubrania do ćwiczeń. 

Coś razem wymyślamy! 

Na pewno chcemy Was zaprosić na spotkanie i pop-up store w pracowni @aleksandra.ciernioch na Jeżycach w Poznaniu, w kwietniu. Będziemy dawać znać o szczegółach!
.
.
.
#pracowniamalarska #joga #sztuka (1/4)
    1/4

    W towarzystwie bywa raźniej i czasem przychodzą do głowy nowe pomysły - takie spoza tylko swojej głowy. @aleksandra.ciernioch to artystka, malarka, której obrazy mogą pomóc poczuć coś ważnego. Ewa tworzy @otule_joga - oddychające i wygodne ubrania do ćwiczeń. Coś razem wymyślamy! Na pewno chcemy Was zaprosić na spotkanie i pop-up store w pracowni @aleksandra.ciernioch na Jeżycach w Poznaniu, w kwietniu. Będziemy dawać znać o szczegółach! . . . #pracowniamalarska #joga #sztuka (1/4)

    Znasz to uczucie, gdy wracasz z treningu i pierwszą rzeczą, o której marzysz, jest zrzucenie legginsów i topu? To moment, w którym ciało mówi: „dość ucisku”.

Mam wrażenie, że większość ubrań sportowych projektuje się na ciało, które stoi nieruchomo. Razem z Alą @contour_wear_ae - projektantką i konstruktorką Otule, postawiłyśmy na rozwiązania, które współpracują z anatomią.

Oto nasze liczby:

24 mm w legginsach Otule – to guma, która nie przecina Cię wpół.

W pasie stosujemy gumę o szerokości 24 mm. Dlaczego?

- To szerokość wystarczająca, by legginsy Otule nie zjeżdżały podczas ruchu.
- Nie tworzy sztywnej płaszczyzny, która przy każdym skłonie łamie się w połowie i wbija w brzuch.

7 mm w topie Otule – wsparcie zamiast gorsetu

Pod biustem, w ramiączkach i dekolcie – stosujemy tylko 7 mm. To wystarczy, żeby dać stabilność, kolejne cm szerokości niczego nie poprawiają, a szeroka guma ogranicza oddech i łamie się w ruchu.
Dzięki trikowi ze zróżnicowanym naprężeniom gumki w dekoltach i tymi pod pachami - ramiączka nie zsuwają się z ramion.

Co z dołem topu? Tu gumy nie ma wcale. To nasza najważniejsza decyzja projektowa. Brak gumy na dolnej krawędzi topu sprawia, że:

- Pas materiału miękko pracuje z Twoim ciałem.
- Zamiast utykać w najwęższym miejscu pod biustem, materiał swobodnie przesuwa się po żebrach przy każdym mostku.
-Nic nie blokuje przepony. Top towarzyszy oddechowi, zamiast stawiać mu opór.

Gumka przyszyta jest w zaplanowanej odległości od krawędzi, żeby materiał całkowicie ją zakrył, pozostała płaska i niewyczuwalna w ruchu. Umiejscowienie, szerokość i naprężenie szwu zostało ustalone w drodze testowania tak, że ostatecznie utrzymało w ryzach biust 75J.

Delikatne gumy wszyte w produkty Otule to gumy wyprodukowane w Europie - czeskiej firmy Pega, więc możesz być spokojna także o bezpieczeństwo materiałowe.

W secie Otule pójdziesz na jogę, a potem bez mrugnięcia okiem posiedzisz w nim przed komputerem, narzucisz koszulę i wyjdziesz na kawę. Przez cały dzień nie poczujesz, że masz go na sobie, bo obwody legginsów i topu szanują Twój komfort.

Wolisz ubranie, które Cię dyscyplinuje, czy takie, które o Tobie zapomina? (1/4)
    1/4

    Znasz to uczucie, gdy wracasz z treningu i pierwszą rzeczą, o której marzysz, jest zrzucenie legginsów i topu? To moment, w którym ciało mówi: „dość ucisku”. Mam wrażenie, że większość ubrań sportowych projektuje się na ciało, które stoi nieruchomo. Razem z Alą @contour_wear_ae - projektantką i konstruktorką Otule, postawiłyśmy na rozwiązania, które współpracują z anatomią. Oto nasze liczby: 24 mm w legginsach Otule – to guma, która nie przecina Cię wpół. W pasie stosujemy gumę o szerokości 24 mm. Dlaczego? - To szerokość wystarczająca, by legginsy Otule nie zjeżdżały podczas ruchu. - Nie tworzy sztywnej płaszczyzny, która przy każdym skłonie łamie się w połowie i wbija w brzuch. 7 mm w topie Otule – wsparcie zamiast gorsetu Pod biustem, w ramiączkach i dekolcie – stosujemy tylko 7 mm. To wystarczy, żeby dać stabilność, kolejne cm szerokości niczego nie poprawiają, a szeroka guma ogranicza oddech i łamie się w ruchu. Dzięki trikowi ze zróżnicowanym naprężeniom gumki w dekoltach i tymi pod pachami - ramiączka nie zsuwają się z ramion. Co z dołem topu? Tu gumy nie ma wcale. To nasza najważniejsza decyzja projektowa. Brak gumy na dolnej krawędzi topu sprawia, że: - Pas materiału miękko pracuje z Twoim ciałem. - Zamiast utykać w najwęższym miejscu pod biustem, materiał swobodnie przesuwa się po żebrach przy każdym mostku. -Nic nie blokuje przepony. Top towarzyszy oddechowi, zamiast stawiać mu opór. Gumka przyszyta jest w zaplanowanej odległości od krawędzi, żeby materiał całkowicie ją zakrył, pozostała płaska i niewyczuwalna w ruchu. Umiejscowienie, szerokość i naprężenie szwu zostało ustalone w drodze testowania tak, że ostatecznie utrzymało w ryzach biust 75J. Delikatne gumy wszyte w produkty Otule to gumy wyprodukowane w Europie - czeskiej firmy Pega, więc możesz być spokojna także o bezpieczeństwo materiałowe. W secie Otule pójdziesz na jogę, a potem bez mrugnięcia okiem posiedzisz w nim przed komputerem, narzucisz koszulę i wyjdziesz na kawę. Przez cały dzień nie poczujesz, że masz go na sobie, bo obwody legginsów i topu szanują Twój komfort. Wolisz ubranie, które Cię dyscyplinuje, czy takie, które o Tobie zapomina? (1/4)

    Twoje ciało to nie projekt do naprawy. To Twój wehikuł do odczuwania.

Czytałam właśnie nowy numer „Wysokich Obcasów Extra”. Dużo tu o kulturze wstydu, której centralnym punktem jest nasz miękki brzuch. Chodzi oczywiście o przekonanie, że brzuch powinien być płaski i do tego powinniśmy dążyć, ale i o nasze “miękkie podbrzusza”, czyli to wszystko, co podatne na zranienie. 

Myślę sobie jak bardzo to jest w nas zakorzenione. Zawstydzanie przechodziło z pokolenia na pokolenie. Ktoś powiedział mi kiedyś, że “wystający brzuch jest ujmą dla kobiety”, a ja w to przez chwilę uwierzyłam. Dzisiaj myśle, że ujmą jest przeżyć życie, jakby rzeczywiście tak było.

Ile razy poprawiałaś się na macie, bo bałaś się, że Twoje ciało zostanie zauważone? Ile razy ćwicząc, patrzyłaś oceniająco na kogoś innego? Ani razu? Skoro Ty nie oceniasz innych, dlaczego zakładasz, że cały świat ocenia Ciebie? Być może nikt tego nie robi, a nawet jeśli, to tylko Ty masz moc odebrać sobie wolność z tego powodu.

Dzisiaj smuci mnie, kiedy zdaję sobie sprawę jak dużo energii poszło w piach z tego powodu. Ile dobrego nastroju odeszło gdzieś.

Teraz mówię sobie: Stara, jest dobrze. W takim kształcie, w swojej istocie, plus-minus dwa kilogramy, dożyjesz swoich dni. Tę ogromną energię, którą inwestujesz w naprawdę niestabilne mikro “ulepszenia” ciała można zainwestować w swoje pasje, relacje i w końcu - odczuwanie spokoju.

Nikogo tak naprawdę nie obchodzi kształt Twojego brzucha. Same sobie to robimy, kradnąc sobie czas na bezwstydne celebrowanie życia. Świat się nie rozpada, gdy odpuszczasz walkę o ideał. Wręcz przeciwnie, on się integruje. Mówi: „Popatrz, jaki jestem fajny, chcesz sobie tu pobyć?”.

W Otule nie znajdziesz pancernego elastanu, który ma Cię „naprawić” czy „trzymać w ryzach”. Znajdziesz konstrukcję, która szanuje Twój miękki brzuch i pozwala mu oddychać. Bo radość z bycia tu i teraz nie ma żadnego związku z tym, jak wyglądasz w skłonie.

Odpuść na chwilę i zobacz, jak fajnie jest po prostu być.

A Ty celebrujesz trasę czy ciągle poprawiasz wehikuł? Pamiętajmy, że w gruncie rzeczy wszystkie mamy bardzo podobnie. :))) (1/3)
    1/3

    Twoje ciało to nie projekt do naprawy. To Twój wehikuł do odczuwania. Czytałam właśnie nowy numer „Wysokich Obcasów Extra”. Dużo tu o kulturze wstydu, której centralnym punktem jest nasz miękki brzuch. Chodzi oczywiście o przekonanie, że brzuch powinien być płaski i do tego powinniśmy dążyć, ale i o nasze “miękkie podbrzusza”, czyli to wszystko, co podatne na zranienie. Myślę sobie jak bardzo to jest w nas zakorzenione. Zawstydzanie przechodziło z pokolenia na pokolenie. Ktoś powiedział mi kiedyś, że “wystający brzuch jest ujmą dla kobiety”, a ja w to przez chwilę uwierzyłam. Dzisiaj myśle, że ujmą jest przeżyć życie, jakby rzeczywiście tak było. Ile razy poprawiałaś się na macie, bo bałaś się, że Twoje ciało zostanie zauważone? Ile razy ćwicząc, patrzyłaś oceniająco na kogoś innego? Ani razu? Skoro Ty nie oceniasz innych, dlaczego zakładasz, że cały świat ocenia Ciebie? Być może nikt tego nie robi, a nawet jeśli, to tylko Ty masz moc odebrać sobie wolność z tego powodu. Dzisiaj smuci mnie, kiedy zdaję sobie sprawę jak dużo energii poszło w piach z tego powodu. Ile dobrego nastroju odeszło gdzieś. Teraz mówię sobie: Stara, jest dobrze. W takim kształcie, w swojej istocie, plus-minus dwa kilogramy, dożyjesz swoich dni. Tę ogromną energię, którą inwestujesz w naprawdę niestabilne mikro “ulepszenia” ciała można zainwestować w swoje pasje, relacje i w końcu - odczuwanie spokoju. Nikogo tak naprawdę nie obchodzi kształt Twojego brzucha. Same sobie to robimy, kradnąc sobie czas na bezwstydne celebrowanie życia. Świat się nie rozpada, gdy odpuszczasz walkę o ideał. Wręcz przeciwnie, on się integruje. Mówi: „Popatrz, jaki jestem fajny, chcesz sobie tu pobyć?”. W Otule nie znajdziesz pancernego elastanu, który ma Cię „naprawić” czy „trzymać w ryzach”. Znajdziesz konstrukcję, która szanuje Twój miękki brzuch i pozwala mu oddychać. Bo radość z bycia tu i teraz nie ma żadnego związku z tym, jak wyglądasz w skłonie. Odpuść na chwilę i zobacz, jak fajnie jest po prostu być. A Ty celebrujesz trasę czy ciągle poprawiasz wehikuł? Pamiętajmy, że w gruncie rzeczy wszystkie mamy bardzo podobnie. :))) (1/3)

    Twój brzuch to nie plac budowy. Nie potrzebuje zbrojenia.
Daliśmy sobie wmówić, że legginsy do jogi muszą nas „trzymać”. W efekcie kupujemy pancerze z 30-procentowym dodatkiem elastanu (!%?) i szerokimi, sztywnymi gumami, które mają nam obiecać “płaski brzuch”.

Cena tej obietnicy jest wysoka. Nadmierna kompresja rozleniwia Twoje mięśnie głębokie. Gdy zewnętrzny „stelaż” wykonuje pracę za Ciebie, Twoje ciało przestaje angażować naturalną stabilizację. Sztywna guma w pasie lub pod biustem działa jak tama. Blokuje dolne żebra i uniemożliwia pełny oddech przeponowy. Kiedy Twoje ciało chce wziąć głęboki wdech, napotyka na opór. Zamiast spokoju, fundujesz swojemu układowi nerwowemu sygnał alarmowy.
A potem przychodzi skłon. Guma będzie się zawijać, zginać i wbijać w brzuch. To słynne poprawianie ubrań co trzy asany. To nie Twoje ciało ma „zły kształt”. To guma nie podąża za ruchem kręgosłupa, bo zawsze będzie szukać najkrótszej drogi skurczu i zroluje się w najgłębszym zgięciu Twojego tułowia.

W Otule zrezygnowałam z szerokich, technicznych gum. Wybieram wysoki stan, który zostaje w talii dzięki konstrukcji, a nie dzięki uciskowi. Stosujemy cieniutkie gumki, organiczne kształty i pasy, które miękko otulają żebra, pozwalając im się rozszerzać.

Joga to oddech. Nie pozwól, by kawałek gumy decydował o tym, jak głęboki będzie Twój dzisiejszy wdech.

Wolisz pancerz czy przestrzeń? Daj znać w komentarzu.

Ta kolekcja to ubrania, które wiedzą, kiedy odpuścić. Sprawdź na Otule.pl. (1/4)
    1/4

    Twój brzuch to nie plac budowy. Nie potrzebuje zbrojenia. Daliśmy sobie wmówić, że legginsy do jogi muszą nas „trzymać”. W efekcie kupujemy pancerze z 30-procentowym dodatkiem elastanu (!%?) i szerokimi, sztywnymi gumami, które mają nam obiecać “płaski brzuch”. Cena tej obietnicy jest wysoka. Nadmierna kompresja rozleniwia Twoje mięśnie głębokie. Gdy zewnętrzny „stelaż” wykonuje pracę za Ciebie, Twoje ciało przestaje angażować naturalną stabilizację. Sztywna guma w pasie lub pod biustem działa jak tama. Blokuje dolne żebra i uniemożliwia pełny oddech przeponowy. Kiedy Twoje ciało chce wziąć głęboki wdech, napotyka na opór. Zamiast spokoju, fundujesz swojemu układowi nerwowemu sygnał alarmowy. A potem przychodzi skłon. Guma będzie się zawijać, zginać i wbijać w brzuch. To słynne poprawianie ubrań co trzy asany. To nie Twoje ciało ma „zły kształt”. To guma nie podąża za ruchem kręgosłupa, bo zawsze będzie szukać najkrótszej drogi skurczu i zroluje się w najgłębszym zgięciu Twojego tułowia. W Otule zrezygnowałam z szerokich, technicznych gum. Wybieram wysoki stan, który zostaje w talii dzięki konstrukcji, a nie dzięki uciskowi. Stosujemy cieniutkie gumki, organiczne kształty i pasy, które miękko otulają żebra, pozwalając im się rozszerzać. Joga to oddech. Nie pozwól, by kawałek gumy decydował o tym, jak głęboki będzie Twój dzisiejszy wdech. Wolisz pancerz czy przestrzeń? Daj znać w komentarzu. Ta kolekcja to ubrania, które wiedzą, kiedy odpuścić. Sprawdź na Otule.pl. (1/4)

    Słyszałam, że w bawełnie jest nieprofesjonalnie, a w poliestrze się nie zgrzejesz. To genialny marketing, ale kurcze jednak kulawa biologia.

Daliśmy sobie wmówić, że ubranie sportowe powinno być „inteligentne”, podczas gdy najmądrzejsza jest nasza skóra. To ona wie, kiedy się schłodzić. Poliester, czyli technicznie rzecz biorąc plastik, udaje, że jej pomaga, odprowadzając wilgoć na zewnątrz. W rzeczywistości tworzy szczelny kompres. Nie grzejesz się? Wręcz przeciwnie – Twój organizm pracuje dwa razy ciężej, żeby utrzymać temperaturę pod warstwą ropy naftowej.

Tak, bawełna chłonie wilgoć. Jeśli praktykujesz intensywnie, może pojawić się ciemniejsza plama. I bardzo dobrze. To znak, że tkanina współpracuje z Twoim ciałem, przejmuje pot i pozwala skórze naprawdę odetchnąć, zamiast kisić ją w plastikowym woreczku pod nazwą „tkanina techniczna”.

Wybieram mokrą plamę na naturalnym materiale zamiast suchego plastiku, który pachnie chemią i starym potem po dziesięciu minutach ruchu. Wybieram zdrowie moich porów i komfort termiczny, który nie wynika z technologii NASA, ale z tego, co wyrosło na polu. Serio.

Otule nie jest „odzieżą techniczną”. Jest ubraniem dla kobiet, które przestały wierzyć w magiczne właściwości plastiku i wolą czuć pod palcami uczciwą dzianinę pętelkową.

W tej kolekcji nie obiecuję cudów. Obiecuję ulgę i to, że Twoje ciało w końcu przestanie cierpieć pod ubraniem.

Wszystkie modele czekają na Otule.pl. (1/3)
    1/3

    Słyszałam, że w bawełnie jest nieprofesjonalnie, a w poliestrze się nie zgrzejesz. To genialny marketing, ale kurcze jednak kulawa biologia. Daliśmy sobie wmówić, że ubranie sportowe powinno być „inteligentne”, podczas gdy najmądrzejsza jest nasza skóra. To ona wie, kiedy się schłodzić. Poliester, czyli technicznie rzecz biorąc plastik, udaje, że jej pomaga, odprowadzając wilgoć na zewnątrz. W rzeczywistości tworzy szczelny kompres. Nie grzejesz się? Wręcz przeciwnie – Twój organizm pracuje dwa razy ciężej, żeby utrzymać temperaturę pod warstwą ropy naftowej. Tak, bawełna chłonie wilgoć. Jeśli praktykujesz intensywnie, może pojawić się ciemniejsza plama. I bardzo dobrze. To znak, że tkanina współpracuje z Twoim ciałem, przejmuje pot i pozwala skórze naprawdę odetchnąć, zamiast kisić ją w plastikowym woreczku pod nazwą „tkanina techniczna”. Wybieram mokrą plamę na naturalnym materiale zamiast suchego plastiku, który pachnie chemią i starym potem po dziesięciu minutach ruchu. Wybieram zdrowie moich porów i komfort termiczny, który nie wynika z technologii NASA, ale z tego, co wyrosło na polu. Serio. Otule nie jest „odzieżą techniczną”. Jest ubraniem dla kobiet, które przestały wierzyć w magiczne właściwości plastiku i wolą czuć pod palcami uczciwą dzianinę pętelkową. W tej kolekcji nie obiecuję cudów. Obiecuję ulgę i to, że Twoje ciało w końcu przestanie cierpieć pod ubraniem. Wszystkie modele czekają na Otule.pl. (1/3)

    Gdzie teraz jesteś – w gąszczu powiadomień czy w miejscu, które pozwala Ci usłyszeć własne myśli? Czy czujesz, że Twój system nerwowy potrzebuje resetu? Czy masz ochotę zamienić choć na chwilę ciasne przestrzenie i zgiełk na zapach lasu i święty spokój?

Z Ewą @atmeyoga_ewaolszewska mamy podobnie. Często mijamy się w pośpiechu, rzucając tylko krótkie „cześć, pa”, ciągle pochłonięte zadaniami do wykonania. Brakuje nam czasu na prawdziwe dokończenie zdań, na wspólną kawę bez patrzenia na zegarek, na swobodną wymianę myśli.

Dlatego jedziemy do Dębogóry. Uciekamy tam przed informacyjnym hałasem, żeby naładować baterie w najbardziej naturalny sposób. Wybrałyśmy termin, który ukoi poświąteczną spinkę i przygotuje nas na majówkowy maraton w gronie najbliższych.

To nie będzie „obóz przetrwania” ani jogowy performance. Razem z Ewą cenimy najbardziej to, co niewymuszone. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której możesz być po prostu sobą – w porozciąganym T-shircie, bez makijażu, z kubkiem herbaty w dłoni. To czas na budowanie relacji, na które w mieście nie ma miejsca, i na reset, którego nie da się zrobić w pięć minut między obowiązkami.

Zostało nam jeszcze 10 z 19 miejsc. Ta kameralna grupa to gwarancja, że każda z nas znajdzie swoją chwilę ciszy i nie będziemy czuły się przytłoczone zbyt dużą ilością nowych twarzy, a atmosfera będzie bliska i swobodna.
Jeśli czujesz, że potrzebujesz tego oddechu tak samo jak my – zapraszamy. Spotkajmy się tam, gdzie joga spotyka się z naturą, a my w końcu będziemy miały czas, by porozmawiać o czymś więcej niż tylko „co słychać”.

Szczegóły i zapisy znajdziesz na Otule.pl w zakładce Relaksy.

Zróbmy sobie ten prezent. Razem.

Ściskamy ciepło
Ewka&Ewka :) (2/8)
    1/3

    Gdzie teraz jesteś – w gąszczu powiadomień czy w miejscu, które pozwala Ci usłyszeć własne myśli? Czy czujesz, że Twój system nerwowy potrzebuje resetu? Czy masz ochotę zamienić choć na chwilę ciasne przestrzenie i zgiełk na zapach lasu i święty spokój? Z Ewą @atmeyoga_ewaolszewska mamy podobnie. Często mijamy się w pośpiechu, rzucając tylko krótkie „cześć, pa”, ciągle pochłonięte zadaniami do wykonania. Brakuje nam czasu na prawdziwe dokończenie zdań, na wspólną kawę bez patrzenia na zegarek, na swobodną wymianę myśli. Dlatego jedziemy do Dębogóry. Uciekamy tam przed informacyjnym hałasem, żeby naładować baterie w najbardziej naturalny sposób. Wybrałyśmy termin, który ukoi poświąteczną spinkę i przygotuje nas na majówkowy maraton w gronie najbliższych. To nie będzie „obóz przetrwania” ani jogowy performance. Razem z Ewą cenimy najbardziej to, co niewymuszone. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której możesz być po prostu sobą – w porozciąganym T-shircie, bez makijażu, z kubkiem herbaty w dłoni. To czas na budowanie relacji, na które w mieście nie ma miejsca, i na reset, którego nie da się zrobić w pięć minut między obowiązkami. Zostało nam jeszcze 10 z 19 miejsc. Ta kameralna grupa to gwarancja, że każda z nas znajdzie swoją chwilę ciszy i nie będziemy czuły się przytłoczone zbyt dużą ilością nowych twarzy, a atmosfera będzie bliska i swobodna. Jeśli czujesz, że potrzebujesz tego oddechu tak samo jak my – zapraszamy. Spotkajmy się tam, gdzie joga spotyka się z naturą, a my w końcu będziemy miały czas, by porozmawiać o czymś więcej niż tylko „co słychać”. Szczegóły i zapisy znajdziesz na Otule.pl w zakładce Relaksy. Zróbmy sobie ten prezent. Razem. Ściskamy ciepło Ewka&Ewka :) (2/8)

    Czy czujesz różnicę w zapachu, gdy rozwieszasz mokre ubrania sportowe, a te z bawełny? Czy zdarzyło Ci się, że Twój ulubiony set do jogi zaczyna pachnieć „starością” zaraz po tym, jak tylko Twoje ciało złapie temperaturę? Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego plastik tak kurczowo trzyma się woni, której wolałybyśmy nie czuć?

Pamiętam swoje zajęcia w pełnym, syntetycznym rynsztunku. Wyglądałam profesjonalnie - tak wtedy uważałam, ale przyjemność przebywania z samą sobą była wątpliwa.

Problem z poliestrem polega na tym, że on nie jest głodny Twojego potu. On go tylko więzi. Syntetyczne włókna są z natury oleofilne – kochają tłuszcze. Kiedy się pocisz, poliester przyciąga lipidy z Twojego potu jak magnes, tworząc na powierzchni materiału idealną pożywkę dla bakterii. To one, a nie sam pot, odpowiadają za ten ostry, drażniący zapach.

Możesz prać te rzeczy w wysokich temperaturach, używać płynów dla sportowców, ale struktura plastiku jest bezlitosna: zapach zostaje w środku, bo bakterie mają tam swój bezpieczny azyl. Dotyczy to tak samo czarnych topów, jak i tych beżowych i neonowych.

Kontrast ze szczerą bawełną jest niemal brutalny. Na bawełnie GOTS, którą wybrałam do Otule, pot widać. Pojawiają się ciemniejsze plamy pod pachami czy na plecach. I wiesz co? To jest okej.

Bawełniana pętelka (nasz French Terry) ma tę cudowną zdolność, że absorbuje wilgoć i pozwala jej odparować, zamiast ją kisić. Naturalne włókna nie tworzą barier nie do przebicia. Dzięki temu, nawet jeśli po intensywnej praktyce Twoja koszulka jest mokra, ona nie razi zapachem. Czujesz pot, który jest częścią Twojej pracy na macie, a nie chemiczny odór rozkładających się bakterii uwięzionych w ropie naftowej.

Wybierając materiał do Otule, szukałam ulgi. Nasza bawełna GOTS to wybór higieniczny. To zgoda na fizjologię.
Wolę widzieć ślad Twojego wysiłku na tkaninie, niż czuć, że Twój „oddychający” plastikowy mundurek właśnie złapał wilgoć.

Więcej o tym, jak nasze materiały traktują Twoją skórę, przeczytasz na blogu Otule.pl.
Nie musisz niczego udowadniać – możesz po prostu oddychać. Nawet gdy jest intensywnie. (1/5)
    1/5

    Czy czujesz różnicę w zapachu, gdy rozwieszasz mokre ubrania sportowe, a te z bawełny? Czy zdarzyło Ci się, że Twój ulubiony set do jogi zaczyna pachnieć „starością” zaraz po tym, jak tylko Twoje ciało złapie temperaturę? Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego plastik tak kurczowo trzyma się woni, której wolałybyśmy nie czuć? Pamiętam swoje zajęcia w pełnym, syntetycznym rynsztunku. Wyglądałam profesjonalnie - tak wtedy uważałam, ale przyjemność przebywania z samą sobą była wątpliwa. Problem z poliestrem polega na tym, że on nie jest głodny Twojego potu. On go tylko więzi. Syntetyczne włókna są z natury oleofilne – kochają tłuszcze. Kiedy się pocisz, poliester przyciąga lipidy z Twojego potu jak magnes, tworząc na powierzchni materiału idealną pożywkę dla bakterii. To one, a nie sam pot, odpowiadają za ten ostry, drażniący zapach. Możesz prać te rzeczy w wysokich temperaturach, używać płynów dla sportowców, ale struktura plastiku jest bezlitosna: zapach zostaje w środku, bo bakterie mają tam swój bezpieczny azyl. Dotyczy to tak samo czarnych topów, jak i tych beżowych i neonowych. Kontrast ze szczerą bawełną jest niemal brutalny. Na bawełnie GOTS, którą wybrałam do Otule, pot widać. Pojawiają się ciemniejsze plamy pod pachami czy na plecach. I wiesz co? To jest okej. Bawełniana pętelka (nasz French Terry) ma tę cudowną zdolność, że absorbuje wilgoć i pozwala jej odparować, zamiast ją kisić. Naturalne włókna nie tworzą barier nie do przebicia. Dzięki temu, nawet jeśli po intensywnej praktyce Twoja koszulka jest mokra, ona nie razi zapachem. Czujesz pot, który jest częścią Twojej pracy na macie, a nie chemiczny odór rozkładających się bakterii uwięzionych w ropie naftowej. Wybierając materiał do Otule, szukałam ulgi. Nasza bawełna GOTS to wybór higieniczny. To zgoda na fizjologię. Wolę widzieć ślad Twojego wysiłku na tkaninie, niż czuć, że Twój „oddychający” plastikowy mundurek właśnie złapał wilgoć. Więcej o tym, jak nasze materiały traktują Twoją skórę, przeczytasz na blogu Otule.pl. Nie musisz niczego udowadniać – możesz po prostu oddychać. Nawet gdy jest intensywnie. (1/5)

    Jesteś tu i teraz?
Wybierasz się na matę odzyskać kontakt z ciałem?

Czym otulasz swoje ciało podczas praktyki?

Często idziemy na jogę, żeby zdjąć z siebie napięcie całego dnia, a wchodzimy na matę w czymś, co przypomina plastikowy pancerz. Wybieramy syntetyczne sety, bo dobrze wyglądają na zdjęciach, ale nasze ciało rzadko podziela ten entuzjazm.

Kiedy skóra się rozgrzewa, zaczyna chłonąć to, co ma najbliżej. A poliester, umówmy się, to po prostu ropa naftowa w ładnym kolorze.

Nie chcę Cię straszyć badaniami o nanoplastiku w krwiobiegu, choć są dość jednoznaczne. Chcę Cię raczej zapytać o to, czy naprawdę czujesz swobodę, gdy Twoja skóra nie ma jak oddychać.

Wierzę, że tam, gdzie szukamy bliskości ze sobą, warto postawić na naturę. Bawełna GOTS nie tylko nie dostarcza Twojemu organizmowi nieproszonych gości w postaci chemii, ale przede wszystkim pozwala Ci zapomnieć o tym, co masz na sobie.

Napisałam o tym nieco więcej na blogu. Bez paniki, za to z konkretami o tym, jak mikroplastik przenika przez skórę i dlaczego te 95% organicznej bawełny w składzie robi tak wielką różnicę.

Tekst czeka na blogu na Otule.pl
– link znajdziesz w bio. (1/5)
    1/5

    Jesteś tu i teraz? Wybierasz się na matę odzyskać kontakt z ciałem? Czym otulasz swoje ciało podczas praktyki? Często idziemy na jogę, żeby zdjąć z siebie napięcie całego dnia, a wchodzimy na matę w czymś, co przypomina plastikowy pancerz. Wybieramy syntetyczne sety, bo dobrze wyglądają na zdjęciach, ale nasze ciało rzadko podziela ten entuzjazm. Kiedy skóra się rozgrzewa, zaczyna chłonąć to, co ma najbliżej. A poliester, umówmy się, to po prostu ropa naftowa w ładnym kolorze. Nie chcę Cię straszyć badaniami o nanoplastiku w krwiobiegu, choć są dość jednoznaczne. Chcę Cię raczej zapytać o to, czy naprawdę czujesz swobodę, gdy Twoja skóra nie ma jak oddychać. Wierzę, że tam, gdzie szukamy bliskości ze sobą, warto postawić na naturę. Bawełna GOTS nie tylko nie dostarcza Twojemu organizmowi nieproszonych gości w postaci chemii, ale przede wszystkim pozwala Ci zapomnieć o tym, co masz na sobie. Napisałam o tym nieco więcej na blogu. Bez paniki, za to z konkretami o tym, jak mikroplastik przenika przez skórę i dlaczego te 95% organicznej bawełny w składzie robi tak wielką różnicę. Tekst czeka na blogu na Otule.pl – link znajdziesz w bio. (1/5)

    Poznaj komfort, który otula. 🌸 Czyli to co znalazłam w tym pięknym wrzosowym komplecie otrzymanym od polskiej marki @otule_joga.

Ledwo przymierzyłam ten strój i już mogę powiedzieć, że w najbliższym czasie będzie moim ulubionym 😍 Top leży idealnie, a spodnie cudownie hipnotyzują z każdym ruchem. 

Komplet został uszyty z wysokiej jakości bawełny organicznej z certyfikatem GOTS (95%) z domieszką 5% elastanu, a więc jest niezwykle przyjemny w dotyku i przyjazny dla skóry.

Top klasyczny z lekkim marszczeniem i nisko wyciętym tyłem, nie uciska żeber, ani nie spłaszcza biustu. 

Za to spodnie, tzw. kuloty o ultra szerokich nogawkach prezentują się zjawiskowo, pięknie się układają i dają pełną swobodę ruchu.

Ten komplecik to polskie rzemiosło w najlepszym wydaniu. Ja jestem oczarowana i mocno kibicuję dalszemu rozwojowi marki Otule 🫶

🎁 𝗣𝗥𝗘𝗭𝗘𝗡𝗧 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗕𝗜𝗘 
A jeśli Tobie też się marzy takie „otulenie”, z moim kodem: „kobiecewydarzenia15” otrzymasz 15% zniżki na całe zamówienie w sklepie Otule! Link znajdziesz na profilu @otule_joga

⏰ 𝗨𝗪𝗔𝗚𝗔: Kod jest ważny tylko do niedzieli, więc warto zerknąć na ich stronę już teraz.

💬 Daj znać w komentarzu, jak Ci się podoba ten wrzosowy odcień? 💜

#współpracareklamowa #polskamarka #ubraniadojogi (1/4)
    1/3

    Poznaj komfort, który otula. 🌸 Czyli to co znalazłam w tym pięknym wrzosowym komplecie otrzymanym od polskiej marki @otule_joga. Ledwo przymierzyłam ten strój i już mogę powiedzieć, że w najbliższym czasie będzie moim ulubionym 😍 Top leży idealnie, a spodnie cudownie hipnotyzują z każdym ruchem. Komplet został uszyty z wysokiej jakości bawełny organicznej z certyfikatem GOTS (95%) z domieszką 5% elastanu, a więc jest niezwykle przyjemny w dotyku i przyjazny dla skóry. Top klasyczny z lekkim marszczeniem i nisko wyciętym tyłem, nie uciska żeber, ani nie spłaszcza biustu. Za to spodnie, tzw. kuloty o ultra szerokich nogawkach prezentują się zjawiskowo, pięknie się układają i dają pełną swobodę ruchu. Ten komplecik to polskie rzemiosło w najlepszym wydaniu. Ja jestem oczarowana i mocno kibicuję dalszemu rozwojowi marki Otule 🫶 🎁 𝗣𝗥𝗘𝗭𝗘𝗡𝗧 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗕𝗜𝗘 A jeśli Tobie też się marzy takie „otulenie”, z moim kodem: „kobiecewydarzenia15” otrzymasz 15% zniżki na całe zamówienie w sklepie Otule! Link znajdziesz na profilu @otule_joga ⏰ 𝗨𝗪𝗔𝗚𝗔: Kod jest ważny tylko do niedzieli, więc warto zerknąć na ich stronę już teraz. 💬 Daj znać w komentarzu, jak Ci się podoba ten wrzosowy odcień? 💜 #współpracareklamowa #polskamarka #ubraniadojogi (1/4)

    Kiedy projektowałyśmy kuloty, nie myślałam o jodze.
Myślałam o dniach, które nie mają planu.

O poranku, który zaczyna się wolno.
O ciele, które chce mieć przestrzeń.
O spodniach, w których można usiąść po turecku, wyjść na spacer, rozciągnąć się na macie i wrócić do kuchni po herbatę — bez przebierania się pięć razy.

Te kuloty są luźne, ale nie „bezkształtne”.
Miękkie, ale nie workowate.
Trzymają się tam, gdzie trzeba — a resztę zostawiają w spokoju.

Uszyte z bawełny French Terry z certyfikatem GOTS.
Oddychają szeroko.
Płynął  w ruchu.
Nie pytają, co dziś robisz — po prostu są.

To są spodnie na dni, w których nie chcesz niczego udowadniać.
Ani ciałem.
Ani tempem.

Ewentualnie stylem ;)

Zakładasz je i masz przestrzeń.
A czasem to naprawdę wszystko, czego potrzeba.

Ewa (1/10)
    1/10

    Kiedy projektowałyśmy kuloty, nie myślałam o jodze. Myślałam o dniach, które nie mają planu. O poranku, który zaczyna się wolno. O ciele, które chce mieć przestrzeń. O spodniach, w których można usiąść po turecku, wyjść na spacer, rozciągnąć się na macie i wrócić do kuchni po herbatę — bez przebierania się pięć razy. Te kuloty są luźne, ale nie „bezkształtne”. Miękkie, ale nie workowate. Trzymają się tam, gdzie trzeba — a resztę zostawiają w spokoju. Uszyte z bawełny French Terry z certyfikatem GOTS. Oddychają szeroko. Płynął w ruchu. Nie pytają, co dziś robisz — po prostu są. To są spodnie na dni, w których nie chcesz niczego udowadniać. Ani ciałem. Ani tempem. Ewentualnie stylem ;) Zakładasz je i masz przestrzeń. A czasem to naprawdę wszystko, czego potrzeba. Ewa (1/10)

    Razem z @atmeyoga_ewaolszewska zapraszamy Cię na wyjazd, który będzie zdecydowanie bardziej o regeneracji i relacji niż o planie dnia.

Będzie czuła praktyka (na matę i poza nią), oddech, dużo natury, dobre jedzenie i przestrzeń na to, co w Tobie — bez poprawiania się.

To czas „dla siebie”, ale nie w samotności: w kameralnej grupie kobiet, które też chcą złapać miękkość i wrócić do ciała.

Bez performansu. Bez presji.

Jeśli czujesz, że Twoje „systemy” są już na rezerwie — Dębogóra jest po to, żeby Cię podładować.
Początek roku to też idealny czas na zaplanowanie takich przystanków regeneracyjnych.

Wyjazd w kwietniu wypada po świętach wielkanocnych i przed wszystkimi majomajówkowymi tripami rodzinnymi.
To będzie świetny moment.
Zarezerwuj już dzisiaj i wpisz w kalendarz.

💌 Sprawdź na stronie otule.pl lub napisz w DM hasło DĘBOGÓRA, a podeślę szczegóły / link do zapisów.
(Miejsca są ograniczone — chcemy kameralnie - max 19 dziewczyn) (1/10)
    1/10

    Razem z @atmeyoga_ewaolszewska zapraszamy Cię na wyjazd, który będzie zdecydowanie bardziej o regeneracji i relacji niż o planie dnia. Będzie czuła praktyka (na matę i poza nią), oddech, dużo natury, dobre jedzenie i przestrzeń na to, co w Tobie — bez poprawiania się. To czas „dla siebie”, ale nie w samotności: w kameralnej grupie kobiet, które też chcą złapać miękkość i wrócić do ciała. Bez performansu. Bez presji. Jeśli czujesz, że Twoje „systemy” są już na rezerwie — Dębogóra jest po to, żeby Cię podładować. Początek roku to też idealny czas na zaplanowanie takich przystanków regeneracyjnych. Wyjazd w kwietniu wypada po świętach wielkanocnych i przed wszystkimi majomajówkowymi tripami rodzinnymi. To będzie świetny moment. Zarezerwuj już dzisiaj i wpisz w kalendarz. 💌 Sprawdź na stronie otule.pl lub napisz w DM hasło DĘBOGÓRA, a podeślę szczegóły / link do zapisów. (Miejsca są ograniczone — chcemy kameralnie - max 19 dziewczyn) (1/10)

    To już.
Drzwi są otwarte.
Jeśli masz ochotę - chodź.

Ewa (1/2)
    1/2

    To już. Drzwi są otwarte. Jeśli masz ochotę - chodź. Ewa (1/2)

    Zacznijmy od faktów.
Te legginsy nie mają szwu przez środek w kroku.

I nie dlatego, że „tak jest modnie”.
Tylko dlatego, że szew w tym miejscu zwyczajnie nie jest konieczny.
Przeprowadziłyśmy miękkie, obłe linie znad pośladków poprzez wierzch uda do wnętrza.
Uzyskałyśmy gładki przód, wydajny i stabilny wykrój, który nie generuje nadmiernego odpadu materiału.

Dzięki płaskim szwom typu autolap są one praktycznie niewyczuwalne na skórze.

W kroku jest niewidoczny z przodu klin — w kształcie łezki — który daje ciału przestrzeń w ruchu.
Przy siadaniu.
Przy skrętach.
Przy praktyce, która nie zawsze jest wygodna.

Pas jest wysoki i ułożony w literę V.
Osiada w talii.
Nie wpija się.
Nie roluje się.
Po prostu pracuje z ciałem, a potem wraca.

Uszyliśmy je z bawełny French Terry z certyfikatem GOTS,
bo ciało nie potrzebuje syntetycznego pancerza, żeby się poruszać.
Potrzebuje materiału, który oddycha i pracuje razem z nim.

Ta bawełniana dzianina zawiera 5% elastanu - tyle ile trzeba, żeby legginsy były wygodne i dały się wciągnąć, ale nigdy nie będą one wyglądały tak jak 20% spandeksowa zbroja.

To są legginsy, które możesz założyć na jogę.
Ale też takie, w których możesz wyjść do lasu, usiąść na trawie, stanąć na głowie albo po prostu poleżeć.

Nie mają Cię „poprawiać”.
Mają nie przeszkadzać.

I to było całe założenie. (1/8)
    1/8

    Zacznijmy od faktów. Te legginsy nie mają szwu przez środek w kroku. I nie dlatego, że „tak jest modnie”. Tylko dlatego, że szew w tym miejscu zwyczajnie nie jest konieczny. Przeprowadziłyśmy miękkie, obłe linie znad pośladków poprzez wierzch uda do wnętrza. Uzyskałyśmy gładki przód, wydajny i stabilny wykrój, który nie generuje nadmiernego odpadu materiału. Dzięki płaskim szwom typu autolap są one praktycznie niewyczuwalne na skórze. W kroku jest niewidoczny z przodu klin — w kształcie łezki — który daje ciału przestrzeń w ruchu. Przy siadaniu. Przy skrętach. Przy praktyce, która nie zawsze jest wygodna. Pas jest wysoki i ułożony w literę V. Osiada w talii. Nie wpija się. Nie roluje się. Po prostu pracuje z ciałem, a potem wraca. Uszyliśmy je z bawełny French Terry z certyfikatem GOTS, bo ciało nie potrzebuje syntetycznego pancerza, żeby się poruszać. Potrzebuje materiału, który oddycha i pracuje razem z nim. Ta bawełniana dzianina zawiera 5% elastanu - tyle ile trzeba, żeby legginsy były wygodne i dały się wciągnąć, ale nigdy nie będą one wyglądały tak jak 20% spandeksowa zbroja. To są legginsy, które możesz założyć na jogę. Ale też takie, w których możesz wyjść do lasu, usiąść na trawie, stanąć na głowie albo po prostu poleżeć. Nie mają Cię „poprawiać”. Mają nie przeszkadzać. I to było całe założenie. (1/8)

    Nie noszę stanika.
Noszę ten top.

I to wystarczy.
Powstał z bardzo prostej potrzeby:
żeby ciało miało wsparcie, a nie kontrolę.
Żeby nic nie wypadało, nie uciskało, nie przesuwało się w trakcie dnia ani praktyki.
Żeby nie trzeba było o nim w ogóle myśleć.

Jest nobrafriendly.
Ale nie dlatego, że „trzyma jak zbroja”.
Tylko dlatego, że jest dobrze zaprojektowany.
Delikatne marszczenia nie spłaszczają biustu.
Szeroka taśma nie uciska żeber.
Dekolt jest zabudowany tak, że możesz się poruszać — bez poprawiania.

Uszyliśmy go z bawełny z certyfikatem GOTS,
bo chciałam czuć siebie, nie plastik.
Oddychać.
Być w ruchu i w delikatności  jednocześnie.

Ten top przeszedł ze mną setkę prań.
I nadal robi dokładnie to samo:
jest wygodny, miękki, gładki i bezdramowy.

To top do jogi.
Ale też do życia.
Blisko Ciebie.
Blisko ciała.

Dostępny w 3 kolorach i 6 rozmiarach, jeszcze w tym roku na otule.pl (1/10)
    1/10

    Nie noszę stanika. Noszę ten top. I to wystarczy. Powstał z bardzo prostej potrzeby: żeby ciało miało wsparcie, a nie kontrolę. Żeby nic nie wypadało, nie uciskało, nie przesuwało się w trakcie dnia ani praktyki. Żeby nie trzeba było o nim w ogóle myśleć. Jest nobrafriendly. Ale nie dlatego, że „trzyma jak zbroja”. Tylko dlatego, że jest dobrze zaprojektowany. Delikatne marszczenia nie spłaszczają biustu. Szeroka taśma nie uciska żeber. Dekolt jest zabudowany tak, że możesz się poruszać — bez poprawiania. Uszyliśmy go z bawełny z certyfikatem GOTS, bo chciałam czuć siebie, nie plastik. Oddychać. Być w ruchu i w delikatności jednocześnie. Ten top przeszedł ze mną setkę prań. I nadal robi dokładnie to samo: jest wygodny, miękki, gładki i bezdramowy. To top do jogi. Ale też do życia. Blisko Ciebie. Blisko ciała. Dostępny w 3 kolorach i 6 rozmiarach, jeszcze w tym roku na otule.pl (1/10)

    Bądź na bieżąco z naszym newsletterem sklepu

    Otrzymuj najnowsze premiery produktów, ekskluzywne rabaty i porady zakupowe prosto na swoją skrzynkę.